True Italian Taste i masterclass: włoskie wina musujące online!

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

Idealny sposób na letni wieczór? Odpowiedź jest prosta: grupa przyjaciół, kieliszek dobrego, włoskiego musującego wina i pyszne aperitivo!

True-Italian-Taste_wloskie-babelki_600x450_1

Spotkajmy się już  17 czerwca o godzinie 19:00 na wydarzeniu z cyklu True Italian Taste. Tym razem na naszym Masterclass porozmawiamy o włoskich winach musujących:

  • Trento DOC
  • Conegliano Valdobbiadene Prosecco Superiore DOCG
  • Franciacorta
  • Asti DOCG.

W towarzystwie zaproszonych gości – znawców wina, dziennikarzy, sommelierów, dystrybutorów i szefów kuchni – porozmawiamy o różnych rodzajach win, o tradycjach ich produkcji i wyjątkowych aromatach zamkniętych w butelkach. Podpowiedzą Wam, czym kierować się przy wyborze wina i jak sparować je z ulubionymi daniami.

Otwórzcie swoje ulubione włoskie wino i dołączcie do naszego spotkania!

True-Italian-Taste_wloskie-babelki_700x700_full_1

Wydarzenie live będzie można zobaczyć na profilu Camera di Commercio e dell’Industria Italiana in Polonia oraz kanałach partnerów. Wydarzenie będzie darmowe i otwarte dla wszystkich zainteresowanych.

O włoskich bąbelkach porozmawiamy w towarzystwie: znawcy wina Tomasza Prange-Barczyńskiego z Winicjatywy, dziennikarki kulinarnej Małgosi…

View original post 141 słów więcej

Wino, winogrona i winnice w malarstwie vol. 3

Swoją nietypową, bo odbywającą się w czasach zarazy, podróż po świecie malarstwa tym razem rozpoczniemy w drugiej połowie XVII wieku, kiedy to w inwentarzach sztuki niderlandzkiej pojawił się termin stil-leven, martwa natura. Jak zapewne dobrze wiecie malarze holenderscy malowali (nie tylko) ludzi starych i pokurczonych. Zapraszam do wspólnej wędrówki.

The Breakfast, Abraham van Beyeren, II poł. XVII w., 74 cm x 64 cm, olej na płótnie

Abraham_van_Beijeren_-_The_Breakfast_-_WGA02130

foto: Wikipedia

Abraham van Beyeren urodził się prawdopodobnie w 1620 roku, w Hadze. Był holenderskim malarzem martwych natur, działał w okresie baroku. Szczególnym zainteresowaniem darzył ryby oraz luksusowe przedmioty codziennego użytku (tworzył tzw. pronkstillevens), które nader często czynił tematem swoich prac. Van Beyeren nie umieszczał na swoich obrazach dat, jedynie inicjały ABV, stąd istnieją trudności w chronologicznym uporządkowaniu dzieł artysty. Często malował stragany z rybami, skorupiakami, ryby na wybrzeżach, owoce i kwiaty, śniadania, a na początku kariery morskie pejzaże. W późniejszym okresie zaczął specjalizować się w tworzeniu wspomnianych wyżej pronkstillevens, na których pojawiały się złote misy i dzbany, chińska porcelana, kryształowe kielichy. Obraz, który zamieściłam powyżej jest jednym ze skromniejszych w dorobku Van Beyerena, stonowane barwy, przewrócony w pośpiechu kielich, zmięta biała serweta – widać, że śniadanie spożywano w pośpiechu, o ile w ogóle udało się je zjeść, bowiem zarówno bułka, jak i wypatroszona ryba pozostają nietknięte.

Martwa natura z winogronami i owocami granatu Jean-Babtiste-Siméon Chardin, 1763 r., 47,2 cm x 57 cm, olej na płótnie

jean-baptiste_simeon_chardin_030

foto: Wikipedia

Chociaż Holendrzy osiągali znaczną wierność w odtwarzaniu rzeczywistości, w porównaniu z nimi martwe natury Chardina urzekają głębią ujęcia i analityczną jakością obserwacji. Chardin odsłaniał przede wszystkim strukturę przedmiotu, wyczuwał jego istotne cechy, piękno prostych form. Jeżeli malował wiszącego zająca sylwetce tej odpowiadał zarówno pionowy format obrazu, jak i kontury stojącego obok kielicha. Obok pękatych dzbanów układał ogromne, kuliste brzoskwinie lub kontrastował z krągłością owocu stożkowaty kielich i smukłą butelkę. Nie inaczej jest na przedstawionym wyżej obrazie, gdzie obfitym kształtom brzuchatego dzbanka odpowiadają pojedyncze grona, gruba szyja naczynia wznosi się ponad owoce, jedna kiść zwisa za to nad skrajem stołu ku dołowi. Gruszka powtarza odwrócony kształt kielichów. Malarze holenderscy doskonale odtwarzali poszczególne przedmioty, dążyli do maksymalnej percepcji detalu, zadowalali się samą powierzchnią rzeczy i nie zwracali uwagi na całość malunku. Chardin natomiast uwzględniał to ogólne wrażenie. Oddawał połysk szklanki czy kieliszka, nawet ich ciężar i uczucie chłodu, jakiego doznajemy biorąc te przedmioty do ręki. Potrafił namalować matową skórkę świeżo zerwanych winogron, plamki na przejrzałych gruszkach, włoski na powierzchni brzoskwini albo gęsty likier w kieliszku, tak, że nie pozostawiał wątpliwości, z jakim płynem mamy do czynienia. Najciekawsze jest to, że tematy, które obrazował nigdy nie były uznawane za wielkie. Twórczość Chardina poświęcona jest życiu domowemu, pozbawiona dramatyzmu i może dlatego nadal zachwyca.

Chez le père Lathuille Eduard Manet, 1879 r., 92 cm x 112 cm, olej na płótnie

Edouard_Manet_031

foto: Wikipedia

Na obrazie Maneta widzimy scenę rodzajową ukazującą życie burżuazji. Akcja toczy się w ogródku restauracji. Przy małym, biało nakrytym stoliczku na pół odwrócona od widza siedzi młoda kobieta. Ciemnowłosy młodzieniec, trzymający w dłoni kieliszek szampana, zagląda pytająco w jej oczy. Dalej kelner, z serwetką pod pachą, w pozie pełnej uszanowania czeka na zamówienie. Manet miał swoich ulubionych modeli, po których łatwo rozpoznać jego dzieła. Jedną z jego ulubionych modelek była Victorine Meurent, którą portretował wielokrotnie m.in. w Śniadaniu na trawie, Dworcu Saint-Lazare, Olimpii czy Kobiecie z papugą. Meurent także była malarką. Artysta przedstawiał zwykle ludzi zdrowych, zrównoważonych, beztroskich. Mężczyźni z jego obrazów noszą się elegancko, wyglądają na stanowczych i ambitnych zdobywców. Kobiety Manet przedstawiał z kolei, jako kwitnące zdrowiem, tryskające humorem oraz ponadprzeciętnie urodziwe.

Czerwone winnice w Arles Vincent van Gogh, 1888 r., 75 cm x 93 cm, olej na płótnie

Red_vineyards

foto: Wikipedia

Obraz Czerwone winnice w Arles doskonale pokazuje związek artysty z pierwszym pokoleniem impresjonistów, widać to w sposobie, w jaki Van Gogh przedstawił zachód słońca. Wrażenie wizualne to jednak dla Van Gogha za mało, malując próbował także dać wyraz swoim uczuciom, tutaj wyjątkowo zachwytowi i radości, choć podszytych niepokojem.  Sympatia dla ludzi pracy łączy artystę z Milletem, lecz dla Holendra praca nie jest jedynie ciężarem i przekleństwem. Żniwa są dla niego świętem, istnym karnawałem barw, a jednocześnie nie upiększa chłopskiego życia. Postacie nie zostały przez Vincenta van Gogha odtworzone dokładnie, na powyższym płótnie przypominają niebieskie plamy, pochylone nad pracą. Zauważcie dziwne proporcje na obrazie, ziemia zajmuje prawie całą jego powierzchnię, słońce jest wyolbrzymione, to poetyckie ujęcie przekształca wszystko we wspaniałe, barwne widowisko. Złoty blask słońca stapia się z żółtym niebem, a niebo z czerwienią winnic. Błękit postaci zapewne wywodzi się z ciepłych tonów liści. Kolorystyczne oddziaływanie obrazu jest ogromne, naniesione grubo farby (pamiętacie jak pisałam o technice impastu?) wzmagają jego zmysłowy efekt. Lecz i tu radość artysty miesza się z niepokojem, Van Gogh był już wówczas chory. Temperament malarski Vincent van Gogh zdradzał swoją techniką – nie znosił gładkiej, spokojnej powierzchni – musiał ją krajać, orać kreskami, ożywiać za pomocą przeróżnych zawijasów. Na jego obrazach kreski i pociągnięcia pędzlem nieustannie się ścigają, czasem krzyżują, wypełniają płaszczyznę ruchem, a barwy u artysty współgrają doskonale z niespokojnym rytmem linii. Warto dodać, że Czerwone winnice w Arles były jednym obrazem sprzedanym za życia malarza.

A la Mie, Henri de Toulouse-Lautrec, 1891, 53,5 cm x 68 cm, olej i gwasz na kartonie

Henri_de_Toulouse-Lautrec_001

foto: Wikipedia

Henri de Toulouse-Lautrec był francuskim malarzem, grafikiem, autorem rysunków, jego litografie wywarły ogromny wpływ na rozwój nowoczesnego plakatu. Kiedy miał 14 lat złamał lewą kość udową, rok później obydwie. Niestety połamane kończyny nie zrosły się prawidłowo, przestały też rosnąć, dlatego malarz odznaczał się niskim wzrostem, mierzył zaledwie 142 cm. Nie przeszkodziło mu to jednak w prowadzeniu hulaszczego trybu życia, zabawiał się w kabaretach z licznymi kochankami, nie stronił od alkoholu. Pod koniec krótkiego życia zachorował na kiłę. Wyjaśnienia tytułu obrazu A la Mie i przedstawionej na nim sceny należy szukać w określeniu un miché à la mie, pochodzącym z dziewiętnastowiecznego francuskiego slangu i oznaczającym klienta, który nie płaci za usługi prostytutki.

Gracze w karty Paul Cézanne, 1893-1896, 47 cm x 56 cm, olej na płótnie

Paul_Cézanne_-_Les_Joueurs_de_cartes

foto: Wikipedia

Paul Cézanne urodził się 19 stycznia 1839 roku w Aix-en-Provence. Ulubiona tematyka obrazów artysty to pejzaże (często malował okolice rodzinnego miasteczka), portrety, martwe natury. Cézanne namalował całą serię obrazów przedstawiających mężczyzn grających w karty. Powstawały w latach 1890-1896. Na powyższym płótnie uwagę zwraca spokój przedstawionej sceny, ma ona charakter niemal kontemplacyjny, gracze są skupieni, nie okazują żadnych emocji. Zupełnie inaczej wyglądają gracze u Goi, gdzie grupa młodych mężczyzn oddaje się karcianej rozrywce na świeżym powietrzu. Cień chroniący ich przed słońcem tworzy niebieska peleryna przerzucona niedbale przez gałęzie pobliskiego drzewa. Scena jest dynamiczna, za zaniepokojoną dwójką przegrywających partię graczy stoi mężczyzna, który przekazuje znaki wspólnikowi, mamy tu do czynienia z oszustwem. Inspiracją dla Goi mógł być obraz Caravaggia, również przedstawiający karciane oszustwo. Gracze w karty Cézanne’a od 2012 roku znajdują się w rękach katarskiej rodziny królewskiej, która zapłaciła za obraz, bagatela, 250 milionów dolarów.

Na tym kończymy naszą dzisiejszą wyprawę w głąb świata sztuki. Życzę wam dużo zdrowia w tym trudnym czasie, uważajcie na siebie!

Więcej informacji znajdziecie tu:

  1. Ałpatow Michał W., Historia sztuki, t.2, Warszawa 1968
  2. Beckett W., Historia malarstwa. Wędrówki po Historii sztuki Zachodu, Arkady, Warszawa 1995
  3. Hodge S., Krótka historia sztuki, Alma Press, Warszawa 2018

„A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź…”

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

W ostatnim tygodniu lutego Stowarzyszenie Kobiety i Wino zorganizowało degustację win kanaryjskich. Tym razem na miejsce spotkania wybrałyśmy BARaWINO,  będący połączeniem winebaru, restauracji i sklepu. Lokal mieści się przy ul. Noakowskiego 16/1, w Warszawie. Wraz z gośćmi próbowaliśmy siedmiu win, trzy pochodziły z Lanzarote, trzy z Teneryfy, a jedno z Gran Canarii.

85071049_168552337915556_8763949383885520896_nWyspy Kanaryjskie tworzące Kanaryjską Wspólnotę Autonomiczną położone są na Oceanie Atlantyckim, na północny-zachód od wybrzeży Afryki, są również częścią Makaronezji. Archipelag obejmuje trzynaście wysp pochodzenia wulkanicznego.

received_610632719514253

Wyspy Kanaryjskie tworzą dwie hiszpańskie prowincje: Sanata Cruz de Tenerife oraz Las Palmas. W obrębie pierwszej znajdują się wyspy: La Palma, La Gomera, El Hierro, Teneryfa, a do drugiej prowincji przynależą: Gran Canaria, Fuerteventura, Lanzarote i sześć mniejszych wysp, Alegranza, La Graciosa, Montaña Clara, Isla de Lobos, Roque del Este oraz Roque del Oeste. Wszystkie wyspy należące do prowincji Las Palmas wpisane są na listę UNESCO…

View original post 345 słów więcej

Apel do polskich winogrodników, właścicieli winnic

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

Stowarzyszenie Kobiety i Wino w imieniu Zakładu Technologii Fermentacji Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego im. Prof. Wacława Dąbrowskiego w Warszawie zwraca się z uprzejmą prośbą do polskich winiarzy, winogrodników, właścicieli winnic o udostępnienie do badań próbek owoców odmiany regent uprawianych w Państwa winnicach.

View original post 218 słów więcej

Wino i winogrona w malarstwie vol. 2

To już kolejna nasza wspólna wyprawa do krainy malarstwa, tym razem będziemy podziwiać dzieła, na których odnajdziemy zarówno butelki z winem, jak i kielichy, czarki, winogrona oraz pewien nietypowy, stosowany do dziś, sposób uprawy winorośli. Zapraszam w fascynującą podróż po świecie sztuki i wina, moim świecie.

Statek głupców (ok. 1490-1500) Hieronim Bosch

głupcy

foto: Wikipedia

Carl Gustaw Jung powiedział o Boschu, że to „mistrz okropności […] odkrywca podświadomości”. Niewątpliwie malarz odznaczał się dość swobodnym, nietuzinkowym stylem, a jednocześnie sugestywny symbolizm jego obrazów do dziś pozostaje niedościgniony. Statek głupców to alegoria ludzkości – podróżujemy przez wzburzone morze w zbyt małej, za ciasnej łodzi, co spowodować może w dłuższej perspektywie jedynie katastrofę. Żyjemy według Boscha jedząc, pijąc, flirtując, oszukując, grając w ogłupiające gry i dążąc do nieosiągalnych celów. Statek malarza dryfuje, ale nigdy nie dotrze do bezpiecznego portu. Bosch nie oszczędził nawet duchowieństwa, w centrum malowidła umieścił bowiem mnicha i zakonnicę.

Uczta bogów (1514) Giovanni Bellini

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

foto: Wikipedia

Obraz ten Bellini namalował dla Izabelli d’Este, nie został jednak ukończony przez malarza. Po przeprowadzeniu badań radiologicznych okazało się, że dzieło składa się z trzech warstw: pierwsza została nałożona rzeczywiście przez Belliniego, druga przez Dossa Dossiego, a ostatnia przez Tycjana. Zwróćcie uwagę na bogactwo barw, Giovanni Bellini uważany był za twórcę weneckiej szkoły kolorystycznej. Temat obrazu został zaczerpnięty z Owidiusza i przedstawia jedno ze świąt opisywanych przez poetę w Fasti. Artysta ukazuje bankiet zorganizowany przez boga wina (Bachusa) i nieprzyjemny incydent związany z bogiem męskości (Priapusem). Po prawej stronie dzieła widnieje nimfa Lotis, którą zmorzył sen, po wypiciu kilku kielichów wina. Priapus, kierowany żądzą usiłuje skorzystać z okazji i próbuje unieść spódnicę nimfy, jego zakusy przerywa głośny ryk osła…Lotis budzi się i odpycha niechcianego adoratora, pozostali uczestnicy biesiady wybuchają śmiechem. Upokorzony Priapus mści się na ośle żądając corocznej ofiary ze zwierzęcia. Na płótnie możemy ponadto odnaleźć Sylena – wiernego towarzysza Bachusa, który tu przyjmuje postać małego chłopca. Widzimy także Silvanusa (z wieńcem igieł sosnowych), Merkurego, Jupitera, Persefonę z owocami pigwy (to symbol małżeństwa), Pana, Neptuna, Ceres (z wieńcem pszenicy) oraz Apolla (pije wino z czary).

Kwiaty i winogrona (1875) Henri Fantin-Latour

20200206_111355

foto: Pinterest

Mimo swoich związków z malarzami awangardowymi Henri Fantin-Latour był tradycjonalistą. Malował drobiazgowo dokładne portrety, wiernie odwzorowywał także martwe natury, a w późniejszych latach życia zajmował się litografią. Szczególną uwagę na omawianym obrazie zwracają pięknie ułożone kwiaty. Znajdujące się na stoliku, wypadające z kosza winogrona artysta również odtworzył z wielkim szacunkiem dla szczegółu. Malarz nie rozumiał sposobów pracy Maneta, Moneta czy Renoira, którzy martwe natury – bukiety, owoce, przedmioty codziennego użytku przeobrażali w świetliste zjawisko barwne. Latour najlepiej czuł się w świecie realistycznych form.

Martwa natura z cebulą (ok. 1895) Paul Cézanne

cebula

foto: Wikipedia

Głównym celem Cézanne’a było stworzenie trójwymiarowych form na płaskiej powierzchni, tematyka jego martwych natur dla niego była mniej istotna. Na omawianym obrazie odnajdujemy zwarty, sferyczny kształt cebuli i talerzyka przeciwstawiony zmiętemu białemu obrusowi. Kompozycję uzupełniają: butelka wina, wysoka szklanka i nóż. Artysta usiłował uchwycić ukryte geometryczne struktury przedmiotów, jednocześnie odszedł od obrazowania powierzchniowych efektów światła i koloru. Można powiedzieć, że szukał bardziej analitycznej formy przedstawienia. Przedmioty malował pod różnymi kątami na raz, z różnych punktów widzenia, imitując tym samym działanie ludzkiego oka.

Bez tytułu (1989) César Manrique

obragrafismo03_640

foto: César Manrique Foundation

César Manrique był klasycznym przykładem polihistora. Zajmował się malarstwem, tworzył rzeźby, był architektem, a ponadto zapalonym ekologiem. Szczególnie umiłował swą rodzinną wyspę Lanzarote, gdzie walczył o zachowanie tradycyjnego budownictwa. W zasadzie swój obecny wygląd Lanzarote zawdzięcza właśnie jego działalności. Stworzył między innymi El Diablo – symbol parku Timanfaya, Mirador del Rio, Jardin de Cactus, ogród i baseny w hotelu Los Salinas, Jameos del Agua. Znany był również z ruchomych rzeźb, które do dziś zdobią wyspę, zwanych Wind Toys. Tematem jego rysunków i obrazów często bywali mieszkańcy Lanzarote, pejzaże, tworzył również etykiety na butelki wina dla zaprzyjaźnionej winnicy El Grifo. Na powyższym obrazie (akryl na papierze) wyraźnie widać charakterystyczny dla Lanzarote sposób uprawy winorośli – spójrzcie na małe, czarne półksiężyce z żółtymi kropkami w środku. To dołki, w których umieszczona jest winorośl, otoczona dla ochrony przed wiatrem kamiennym murkiem.

Więcej informacji znajdziecie tu:

  1. Hodge S., Krótka historia sztuki, Alma Press, Warszawa 2018
  2. Beckett W., Historia malarstwa. Wędrówki po Historii sztuki Zachodu, Arkady, Warszawa 1995

 

W ojczyźnie sekta

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

Pierwsza tegoroczna degustacja warszawskiej filii Stowarzyszenia Kobiety i Wino odbyła się w eleganckich wnętrzach nowootwartego salonu win i alkoholi Frank, przy ulicy Grzybowskiej 43a. Jest to wyjątkowy lokal na winnej mapie stolicy, w żadnym innym miejscu w Warszawie nie można bowiem doświadczyć takiego bogactwa frankońskich win. Nasi goście próbowali znakomitych sektów z Frankonii i Badenii. Spotkanie prowadziła Monika Frendl.

Frankonia jest jednym z najzimniejszych regionów winiarskich Niemiec. Przeważa tu klimat kontynentalny z ciepłym, suchym latem i dość mroźną zimą. Rozmawialiśmy z naszymi gośćmi o stolicy regionu – mieście Würzburg, omawialiśmy również krótko budowę geologiczną regionu, która ma zasadniczy wpływ na smak tamtejszych win. Frankonię przecinają z północnego wschodu na południowy zachód trzy formacje skalne układające się w szerokie, regularne pasma. Na wschodzie, w okolicach Iphofen dominuje kajper, między Volkach, Randersacker i Würzburgiem a Karlstadt winnice rosną na wapieniu muszlowym; na zachodzie, wokół Bürgstadt aż po Aschaffenburg dominuje barwny piaskowiec.

Wśród…

View original post 310 słów więcej

Gramy dla 28. WOŚP – zapraszamy do udziału i licytacji

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

Ideą tegorocznego, 28. Finału WOŚPWiatr w żagle” jest zbiórka środków na zakup najnowocześniejszych  urządzeń dla ratowania życia i zdrowia dzieci potrzebujących różnego rodzaju operacji w takich dziedzinach medycyny dziecięcej jak chirurgia ogólna, kardiochirurgia czy neurochirurgia. Stowarzyszenie Kobiety i Wino dołącza w tym roku z chęcią wsparcia tej największej w Polsce zbiórki dla potrzebujących.

View original post 1 290 słów więcej

Jak mus to mus – degustacja win musujących produkowanych metodą tradycyjną

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

Wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć. Tak oto Jesień Enologiczna 2019 dobiegła końca, a ostatnim wydarzeniem jej towarzyszącym w Warszawie była degustacja win musujących produkowanych metodą tradycyjną. Spotkanie odbyło się naturalnie w SAM Żoliborz, 9 grudnia 2019 roku.

View original post 435 słów więcej

Blogerska uczta z winami niemieckimi

Choć w natłoku codziennych spraw rzadko udaje nam się spotykać, celebrować posiłki i dobierać do nich wina to wiedzcie, że jeśli już dojdzie do takowego wydarzenia to rozmowom, śmiechom, zachwytom nad pysznymi daniami i winami nie ma końca. Mowa o uczcie blogerów winnych i kulinarnych oraz przyjaciół, która miała miejsce w listopadzie. Kreacjami kulinarnymi zajęła się, jak zawsze, nieoceniona Dominika Bień, autorka bloga Nóż i Widelec, wina do potraw dobierał Jerzy z Winnych Okolic, a otrzymaliśmy je dzięki uprzejmości Ani Gmurczyk z Niemieckiego Instytutu Wina.

IMG_0669

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Pierwszym połączeniem tego popołudnia był duet: riesling Spindler Lindenhof Forster Mariengarten Riesling Trocken Pfalz 2018 i sałata na bazie rukoli ze speckiem i jabłkiem, z dodatkiem vinaigrette z musztardą dijon i kremem balsamicznym. Riesling słodko pachniał miodem, morelami, melonem i limonką, w ustach owocom egzotycznym towarzyszyły jabłka, idealna kwasowość wina świetnie zagrała z vinaigrettowym dressingiem i jabłkiem z sałatki.

IMG_0680

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Jednak clou wieczoru stanowiła druga para smakowitości: poduszeczki z ciasta francuskiego z karmelizowaną cebulą, gruyerem i gruszką w towarzystwie grauburgundera Weingut Quint Grauburgunder 2018. Nawet teraz, gdy piszę te słowa, przeszło miesiąc od wspomnianego spotkania, uśmiecham się na myśl o tej wyjątkowej, gruszkowo-orzechowej eksplozji smaków. Co ciekawe, samo wino nie wzbudzało naszego szczególnego entuzjazmu, dopiero w połączeniu z tą potrawą wybrzmiało jednogłośne WOW!

IMG_0698

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Kasza pęczak plus grzyby leśne, czyli pęczotto idealnie sprawdziło się w towarzystwie lekkiego czerwonego wina o przyjemnym wiśniowym nosie Kreuzberg Jraaduss! 2018 (kupaż spätburgundera i dornfeldera), w ogóle nie uznaję marudzenia Dominiki i Jerzego, że nie pasowało do grzybów. Moim zdaniem nie było dramatu.

IMG_0727

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Kaczka w połączeniu z pinot noir to zawsze dobry pomysł, nie inaczej było w przypadku kaczki confit z wiśniowym gravy i frytkami z pietruszki oraz Black Forest Pinot Noir Dry. Czerwone owoce, dym, leśne runo, skóra, zdecydowanie więcej tanin niż w poprzednim winie, to bardzo solidny pinot noir z Badenii robiony w nowoczesnym stylu.

Nasze spotkanie zamknął pyszny deser Apfelstrudel w towarzystwie wina lodowego Kinheimer Römerhang Riesling Eiswein Edelsüß 2012.

IMG_0739

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Wszystkie przepisy na dania znajdziecie u Dominiki, na blogu Nóż i Widelec. Za towarzystwo i przemiłe rozmowy dziękuję Dominice i jej rodzicom, Jerzemu i Agacie, Małgosi i Michałowi z Enowersytetu, Dorocie i Michałowi z Wydarzeń Kulinarnych oraz Kasi Gadeckiej. Mam nadzieję, że wkrótce znowu się zobaczymy.

Wina pomarańczowe na Halloween – degustacja WAW

Stowarzyszenie Kobiety i Wino

W poniedziałek, 28 października, w Warszawie, w gościnnych wnętrzach SAM Żoliborz odbyła się kolejna degustacja organizowana przez Stowarzyszenie Kobiety i Wino w ramach tegorocznej Jesieni Enologicznej. Tym razem naszym tematem przewodnim były wina pomarańczowe.

View original post 364 słowa więcej