Filmowa sobota z winem #2

W poprzednim wpisie dotyczącym łączenia wina i filmów przedstawiłam swoje ulubione filmy dokumentalne związane z tematyka winiarską. Dziś postanowiłam zaproponować wam filmy fabularne, dla niektórych z nich piękne winnice są idealnym tłem, a życie bohaterów nieustannie krąży wokół wina i spraw z nim związanych. Wszystkie zaś łączy fakt, że wino występuje tu w znacznych ilościach. Tradycyjnie zachęcam was do podawania własnych propozycji filmowych w komentarzach.

Nasz najlepszy rok (2017)

nasz-najlepszy-rok-w-iext52395378

Opowieść o pięknej rodzinnej winnicy, położonej w sercu Burgundii i odwiecznym międzypokoleniowym konflikcie. Jean, po kłótni z ojcem opuszcza rodzinną winnicę, wraca po dziesięciu latach, gdy jego ojciec jest bliski odejścia do lepszego świata, co zresztą następuje w pierwszych scenach filmu. Jean wraz z młodszym bratem i siostrą muszą zdecydować, co dalej zrobić z rodzinną ziemią i winnicą, jak podzielić spadek. Czy sprzedać biznes, tak, aby każde z trojga rodzeństwa mogło pójść własną drogą czy może kontynuować tradycję i produkować wino? Kto ma objąć stery w przedsiębiorstwie? Czas na podjęcie decyzji to tytułowy rok między jednym a drugim winobraniem. Sytuację Jeana komplikuje fakt, że założył on winnicę po drugiej stronie globu, w Australii, ma tam rodzinę i własne problemy do rozwiązania. Juliette próbuje szefować winnicy, ona jedyna ma ku temu predyspozycje (i ostatecznie to właśnie ona będzie kierować rodzinnym biznesem). Najmłodszy, Jérémie, uzależniony od władczego teścia chce się uwolnić od wpływów rodziny żony i zacząć sam podejmować decyzje. Bardzo przyjemny film, a dodatkowym atutem są piękne zdjęcia i możliwość poznania przez widza specyfiki pracy w winnicy.

Paryż może poczekać (2016)

paris

Zaniedbywana żona sławnego producenta filmowego wyrusza prosto z Festiwalu Filmowego w Cann do Paryża w towarzystwie partnera biznesowego męża. Zamiast dotrzeć tam w kilka godzin spędza w drodze z czarującym Jaquesem dwa dni, zajadając się przysmakami kuchni francuskiej i popijając wyborne wina między innymi z apelacji Condreiu, Côte-Rôtie, Hermitage oraz Châteauneuf-du-Pape, od czasu do czasu zaliczając wizytę w muzeum, bądź oglądając katedrę, rzymski akwedukt lub inny zabytek architektoniczny. Podróż ta wprowadzi trochę emocji, życia, czaru, chaosu i szczyptę romansu w życie Anne (w tej roli wiecznie młoda i atrakcyjna Diane Lane), pozwoli jej znów poczuć się piękną i adorowaną. Jaques (Arnaud Viard) przekona się z kolei, że istnieją kobiety odporne na jego urok osobisty. Takie, przy których nie wystarczy zręcznie żonglować dobrze znanymi chwytami, a należy się mocno nagimnastykować, żeby zdobyć uznanie. I tylko mąż Anne (Alec Baldwin) ma tu niewiele do zagrania, pojawia się w zaledwie kilku scenach. Może to i dobrze, bo mam wrażenie, że uciekł z planu filmowego ze sporą ilością zgromadzonego tam wysokokalorycznego jedzenia. A jeśli już o pysznym jedzeniu mowa to nie oglądajcie tego filmu z pustym żołądkiem, chyba, że chcecie zdobyć złotą odznakę wymiatacza lodówkowego.

Wino na medal (2008)

winnamedal

Słynna Degustacja Paryska z 1976 roku przedstawiona, jako romantyczny pojedynek Dawida (Kalifornia) z Goliatem (Francja). Wino na medal to oparty na faktach fabularyzowany dokument, który przedstawia kulisy tego wielkiego wydarzenia w winiarskim świecie. Jak to się stało, że mały amerykański producent pokonał tuzów francuskiego winiarstwa? Oczywiście nie wyglądało to, tak jak w filmie. Degustacja nie odbywała się na wsi, pod chmurką, lecz w hotelu Intercontinental. Nie wszyscy sędziowie przyznali Chateau Montalena pierwszeństwo, niemniej jednak zwycięstwo Kalifornii pobudziło Francuzów do wprowadzenia ożywczych zmian w skostniałych metodach produkcji win. Być może jednym ze skutków tego wydarzenia było rozpoczęcie współpracy Roberta Mondaviego z Philippe de Rothschildem. Z pewnością słyszeliście o Opus One.  PS Najbardziej szokuje w filmie hipisowska peruka Chris’a Pine’a, prawdziwy koszmar dla estetów.

Party (2017)

party

Znakomita farsa z życia brytyjskiej inteligencji, przepełniona czarnym humorem, obnaża hipokryzję polityków, którzy dorwawszy się do koryta szybko pozbywają się niewygodnych poglądów, odrzucają wszelkie zasady, łącznie z moralnością. Janet (w tej roli jedna z moich ukochanych aktorek – Kristin Scott-Thomas) właśnie awansowała na ministrę zdrowia i chce podzielić się swoim sukcesem z garstką przyjaciół. Zaprasza ich więc na tytułowe Party. Wśród gości zobaczymy nieustannie ironizującą, kipiącą sarkazmem April (świetna Patricia Clarkson) i jej męża Gottfrieda (Bruno Ganz), zwolennika naturoterapii i medycyny alternatywnej, parę wyzwolonych lesbijek – Marthę (Cherry Jones) oraz jej o kilkanaście lat młodszą partnerkę Jinny (Emily Mortimer), a także dziwnie podenerwowanego bankiera Toma (Cillian Murphy – na niego można patrzeć godzinami i wcale nie musi się odzywać), który zaczyna imprezę od wciągnięcia kreski kokainy w toalecie. Tymczasem mąż gospodyni, Bill (w tej roli Timothy Spall), zdaje się kompletnie niezainteresowany całą sytuacją. Siedzi osowiały na środku salonu i popija czerwone wino, a w pewnej chwili, gdy wszyscy dzierżą w dłoniach kieliszki z szampanem i przygotowują się do toastu, postanawia coś ogłosić…Deklaracja Billa powoduje lawinę nieprawdopodobnych wydarzeń i obnaża najgorsze cechy, zarówno gospodyni, jak i jej gości. Reżyserka podjęła genialną decyzję by film nakręcić, jako obraz czarno-biały, brak kolorów uwypukla bowiem znakomitą grę aktorską.

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto (2017)

proseccohrabiego

Sprawnie skonstruowany kryminał bazujący na znanym wszystkim schemacie. Pocieszny i gapowaty inspektor Stucky (Giuseppe Battiston) zostaje oddelegowany na prowincję, aby zbadać sprawę śmierci hrabiego Desiderio Ancillotto, właściciela winnicy (w tej roli rewelacyjny Rade Šerbedžija). Nie ma wątpliwości, że było to samobójstwo, śledztwo zostaje wkrótce umorzone. Tymczasem w małej miejscowości zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ginie właściciel cementowni, a później kolejni prominentni mieszkańcy mający z nim powiązania. Czy to zemsta hrabiego zza grobu? Wszystko to podane w pięknych okolicznościach przyrody, weneckie wzgórza Conegliano i Valdobbiadene to wdzięczny plan filmowy. No i oczywiście lejące się hektolitrami wyborne prosecco, film może nie najwyższych lotów, ale nie sposób odmówić mu uroku.

Dobry rok (2006)

dobryrok

Urokliwa Prowansja plus duet Ridley Scott i Russell Crowe, to wystarczy, żeby stworzyć kinowy hit. Max Skinner (Crowe) dziedziczy po dziadku posiadłość i winnicę w Prowansji (też bym chciała mieć takiego dziadka, może w Toskanii?). Początkowo nie ma zamiaru zagłębiać się w meandry winiarskiego świata tylko szybko sprzedać spadek i wrócić do swojego miejskiego życia, giełdy, wielkich pieniędzy, romansów. Jednak pobyt w domu, w którym jako dziecko spędzał prawie każde wakacje budzi w nim bliżej nieokreślone ciepłe uczucia i nakazuje zwolnić, zacząć cieszyć się życiem. Wielu ten film zachwyca, ja mam problem z odtwórcą głównej roli. Wiem, że Russell Crowe to wybitny, niezwykle utalentowany aktor, ale jego zapędy bokserskie względem partnerek powodują, że jakoś nie lubię polecać filmów, w których występuje (to samo mam zresztą z Melem Gibsonem i Seanem Pennem). Podobną atmosferę ma Pod słońcem Toskanii (to zresztą film oparty na faktach), ale tam nie ma spadku i winnicy, więc nie wpisuje się w tematykę tego posta (za to jest znowu Diane Lane).

Historia farmacji i wino

 

Pamiętacie wpis o winach leczniczych w dawnej recepturze aptecznej? Postanowiłam kolejny raz sięgnąć do znakomitych publikacji prof. dr hab. Zbigniewa Beli i zgłębić temat zastosowania wina do celów farmaceutycznych. Galony białych francuskich win, win reńskich, jak również słodkiej Malagi stanowiły niegdyś tak samo naturalny składnik wyposażenia aptecznego jak leki, materiały opatrunkowe, surowce roślinne oraz wszelkie sprzęty konieczne do sporządzania produktów leczniczych.

wine-glass-951312_1920

foto: Pixabay

Wino w aptekarstwie stosowane było zarówno w technologii postaci leku, jak i jako lek, bądź jego składnik. Służyło między innymi do maceracji roślinnych surowców leczniczych, ich płukania, często surowce roślinne gotowano w winie, zarabiano też nim suche składniki mieszanek leczniczych, a niektóre leki rozpuszczano w winie, aby ułatwić ich zażycie.

W Farmakopei florenckiej (1550) znajdziemy zalecenia dotyczące między innymi płukania w winie dżdżownic przed sporządzeniem z nich oleju leczniczego, Farmakopea austriacka (1770) zaleca na przykład płukanie wilczej wątroby w winie, a następnie suszenie jej w piekarniku. Pochodzący z I wieku p.n.e. zbiór pism Aulusa Corneliusa Celsusa O lecznictwie ksiąg ośmioro zawiera liczne przykłady gotowania w winie surowców roślinnych, ich maceracji oraz zarabiania winem suchych składników leku, a także rozdrabniania i rozpuszczania leków w winie. Podobnie zresztą jak wyżej wymienione farmakopee.

 

pharmacy-1507122_1920

foto: Pixabay

Jednym z ciekawych przykładów zarabiania winem sproszkowanych substancji są kołaczyki powstające poprzez rozcieranie suchych składników, na ogół pochodzenia mineralnego z nietłustym płynem – octem lub winem. Później, przed użyciem, ponownie rozrabiano kołaczyk płynem, którym był uprzednio zarabiany, a następnie przykładało się go na chore miejsce. Gojono w ten sposób i łączono świeże rany, leczono hemoroidy oraz owrzodzenia uszu, nosa oraz miejsc intymnych.

Jako środki przeciwbólowe i nasenne Celsus zalecał tzw. kęski. Były to przykłady preparatów powstałych przez rozpuszczanie/zarobienie leku w winie, właśnie po to, by ułatwić jego zażycie. Jeśli pacjentka cierpiała z powodu bezsenności na skutek bólu macicy stosowano wówczas rozpuszczany w winie kęsek składający się z szafranu, anyżu, mirry, opium i cykuty w odpowiednich proporcjach.

pharmacy-2532656_1920

foto: Pixabay

Wino jako lek stosowane było między innymi do hamowania krwawień, jako preparat goryczkowy, przeczyszczający, jako odtrutka na wszelkie trucizny, na wzmocnienie w połogu. Osobną kategorię preparatów stanowiły wina lecznicze. Alkohol zawarty w winie sprawiał, że łatwiej było ekstrahować cenne substancje lecznicze z surowców roślinnych, dodatkową zaletą był przyjemny smak i aromat takich winnych lekarstw. Poza tym takie leki były stosunkowo trwałe. W zależności od tego, do czego miało służyć dane wino lecznicze w recepturze stosowano odpowiednie wino spokojne. I tak do win leczniczych o działaniu wzmacniającym i ściągającym używano win czerwonych, a do preparatów o działaniu moczopędnym lub takich, które zawierały alkaloidy używano win białych.

Wzmianki o winach leczniczych znajdujemy u Pliniusza, Teofrasta, czy Dioskoridesa. W średniowieczu przepisy na wina lecznicze znajdziemy między innymi w traktacie Liber de vinis Arnalda de Villanovy. Warto wspomnieć również o Sekretach Aleksego z Piemontu. W tym zbiorze przepisy na wina lecznicze podzielone są na trzy grupy:

O winach z ziół i do czego które służy,

O winach lekarskich z rzeczami wonnymi przyprawnych,

O winach lekarskich, co je Hipokrasem zową.

Od XVIII wieku do pierwszej połowy XX wieku bardzo popularne były wina lecznicze wykonywane na bazie surowców sprowadzanych z zagranicy, takich jak kora chinowa, pnącze tojowca kondurango, korzeń ipekakuany, liście tytoniu, drewno gwajakowe i kora szakłaka amerykańskiego.

purple-grapes-553464_1920

foto: Pixabay

W lecznictwie stosowano także kamień winny, czyli winian sodowo-potasowy. W dawnych lekospisach zalecany był zwłaszcza młodym osobom na „przekrwienie głowy i klatki piersiowej”, a także na gorączkę, zaparcia, jako środek przeciw hemoroidom. Stosowano go również w maści na świerzb oraz do leczenia innych zmian dermatologicznych.

Więcej informacji znajdziecie tu:

Bela Z. Materiały do historii stosowania wina w farmacji. Historia farm., 2009, 12(65), 853-865.