Winogrona a sztuka

Od zarania dziejów wino, winorośl i winogrona otaczane były czcią przez mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Zachwyt nad tą niepozorną rośliną i przetworami z niej uzyskiwanymi wyrażał się zarówno w alkoholowym upojeniu, jak i głębokich rozważaniach filozoficznych. Wino kojarzono z młodością, radosnym uwolnieniem od bolączek dnia codziennego, a winne upojenie symbolizowało wolność, ale też upadek, chaos, czego odzwierciedleniem stał się kult Dionizosa.

grapes-276070_1920

foto: Pixabay

Dużo bardziej mistyczne znaczenie winorośl zyskała dzięki starotestamentowym zapisom, na przykład w Księdze Liczb (Lb 13, 23) czytamy: Przybyli aż do doliny Eszkol. Tam odcięli gałąź krzewu winnego razem z winogronami i ponieśli ją we dwóch na drągu; do tego [zabrali] jeszcze nieco jabłek granatu i fig. Winogrona, ich obfite kiście stają się symbolem dobrobytu, który czeka na wiernych w Ziemi Obiecanej. W psalmie Spustoszona winnica Pańska (Ps 80, 9, 15-18) czytamy z kolei, że winne grona oznaczają naród wybrany, Izrael.

Jeśli zajrzymy do Nowego Testamentu symbolika winorośli i wina staje się jeszcze bardziej skomplikowana, wzbogacona o motywy eucharystyczne. Wino przypomina wydarzenia Ostatniej Wieczerzy, staje się symbolem ofiary krwi Jezusa, Nowego Przymierza oraz Zbawienia.

Winorośl, a także przedstawienia Bachusa pojawiały się na nagrobkach, rzymskich sarkofagach, przedmiotach codziennego użytku oraz w malarstwie, równie często przedstawiano sceny winobrania. Dorobek artystyczny starożytnych twórców z czasem przejęli pierwsi chrześcijanie. Pędy winorośli (Eucharystia), winobranie, winogrona oraz ptaki dziobiące kiście (jako wierni przyjmujący owoce Eucharystii) to częste motywy w europejskim malarstwie średniowiecznym i renesansowym.

Za sprawą niniejszego wpisu chciałam przybliżyć czytelnikom bloga moje ulubione dzieła, na których przedstawiono winogrona. Ten krótki przegląd rozpoczniemy od Ateńczyka Eksekiasa (ok. 555-525 przed Chrystusem), który co najmniej dwie ze swoich czarnofigurowych waz podpisał, jako malarz.

Dionizos w łodzi

Exekias_Dionysos_Staatliche_Antikensammlungen_2044

foto: Wikipedia

Dionizos w łodzi to stworzone przez Eksekiasa ok. 540 roku przed Chrystusem malowidło na kyliksie, czyli płytkim pucharze z dwoma uchwytami. Bardzo istotne dla rozwoju sztuki są tu próby ukazywania świata takiego, jakim jest postrzegany. Mamy tu ogromny skok od symbolicznego, hieroglificznego ukazywania przedmiotu do przedstawiania pewnej przestrzeni, ruchu, widać to zwłaszcza, jeśli spojrzycie na żagle statku, którym podróżuje Dionizos. Czujemy niemal podmuch wiatru, który je nadyma. Bóg wina, płodności, wegetacji spoczywa wygodnie w łodzi, którą wiezie ludzkości tajemnicę wina. Winorośl oplata maszt i rozwija się na tle nieboskłonu, tworząc odgałęzienia w kształcie okręgu, doskonale przystosowane do kształtu naczynia. Dionizosowi w podróży towarzyszą wesołe zastępy delfinów.

Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu, ok. 1510, 44×45 cm

David_Rest_on_the_Flight_into_Egypt_1510

foto: Wikipedia

Od starożytnej Grecji płynnie przeskakujemy do malarstwa późnego gotyku. Przed nami obraz Odpoczynek podczas ucieczki do Egiptu pędzla Gerarda Davida (ok. 1460-1523), następcy Memlinga w Brugii. Widzimy piękną, bladolicą, odzianą w niebieskie szaty Madonnę z dzieciątkiem. Maria podaje małemu Jezusowi winogrona, symbol jego przyszłej męki i cierpienia, ale na jej twarzy maluje się spokój, nie wyraża ona złych przeczuć. Podczas, gdy matka zajmuje się dzieckiem, trwając w sennym rozmarzeniu, Józef próbuje zdobyć pożywienie, które osłodzi trudy dalszej podróży.

Wieczerza w Emaus, 1660/01, 140×195 cm

Caravaggio.emmaus.750pix

foto: Wikipedia

Oczywiście w tym krótkim zestawieniu nie mogło zabraknąć Caravaggia, jednego z moich ulubionych malarzy. Artysta ten żył dosyć awangardowo, szokował współczesnych brakiem opanowania, był kłótliwy i gwałtowny, popełnił morderstwo i popadł w niełaskę. Co ciekawe, tego nieopanowania i braku dyscypliny nie widać wcale w dziełach Caravaggia. Z obrazów mistrza chiaroscuro bije szczerość, piękno, wielokrotnie wyprzedza on swoją epokę, co ponownie stało się przyczyną odrzucenia jego twórczości przez współczesnych. Bezkompromisowy realizm w ujęciu scen religijnych to ciężki grzech Caravaggia, który ściągnął na artystę potępienie Kościoła. Wieczerza w Emaus szokuje przede wszystkim za sprawą przedstawienia Jezusa. Wygląda niemal jak zwyczajny, pulchny młodzieniec bez zarostu, dosyć przeciętnej urody, ale emanuje od niego tajemnicze światło. Nie mniej interesujący jest kosz owoców, który balansuje na granicy stołu, wysuwa się wręcz w kierunku widza, co ciekawe, choć Zmartwychwstanie miało miejsce na wiosnę, to w koszu znajdziemy głównie jesienne owoce. Granat symbolizuje koronę cierniową, jabłka i figi – grzech pierworodny. Winogrona zaś to eucharystyczne wino, oznaczające krew Chrystusa.

Martwa natura z melonem i brzoskwiniami, ok. 1866, 69×92 cm

Still_Life_with_Melon_and_Peaches

foto: Wikipedia

W okresie, gdy rozkwitał impresjonizm, na paryskich ulicach i w kawiarniach spotkać można było artystów i pisarzy wyróżniających się strojem, wyszukaną elegancją. Flaneur – zjawisko szczególnie charakterystyczne dla Paryża – to typ wytwornego dżentelmena, przywiązującego wyjątkową uwagę do ubioru, a jednocześnie dogłębnie zaznajomionego ze sztuką i literaturą. Z dbałości o swój wygląd zasłynął w paryskich kołach Edouard Manet, którego obraz będziemy teraz omawiać. W Martwej naturze z melonem i brzoskwiniami obserwujemy grę światła i bieli, malowidło zachwyca również rozległą paletą świetlistych żółci i zieleni. Mocna hebanowa czerń butli i stołu pięknie kontrastuje z jasnymi tonami obrusa, owoców w misce, winogron znajdujących się na pierwszym planie i białej róży.

Panny z Avignon, 1907, 244×234 cm

Les_Demoiselles_d'Avignon

foto: Wikipedia

Kubizm to kierunek, po którym świat nigdy już nie wyglądał jak dawniej. Był to jeden z najbardziej rewolucyjnych nurtów w sztuce, a Pablo Picasso stał się jego najoryginalniejszym przedstawicielem. Siła jego osobowości podobno dorównywała talentowi. Na obrazie Panny z Avignon Picasso umieścił grupę lokalnych prostytutek. Postacie nie przypominają jednak wcale kobiet, a dzikie megiery w wyuzdanych pozach, budzące przerażenie, ale również współczucie. Wyraźnie widać, że artysta czerpał inspirację z tradycyjnej sztuki afrykańskich plemion, niektóre przedstawione na obrazie oblicza przypominają rytualne maski. Mówi się, że dzieło to było wyrazem lęku, jaki Picasso żywił względem kobiet, potrzebą wyrażenia dominacji i siły niszczenia. Co ciekawe, obrazy kubistyczne nie są łatwe do zrozumienia i interpretacji, mimo że najczęściej przedstawiają przedmioty i sytuacje znane z codziennego życia, butelki, kielichy, instrumenty muzyczne.

Jesień 1896, litografia barwna 28×14, 5 cm

alfons-mucha-jesien

foto: rynekisztuka.pl

Nasza wspólna podróż po krainie malarstwa dobiegła końca. Pożegnajmy się zatem podziwiając jedną z litografii najbardziej niedocenianego czeskiego malarza – Alfonsa Marii Muchy, który słynął z tworzenia tzw. panneaux décoratifs, czyli serii obrazów drukowanych na jedwabiu. Były to dzieła składające się z kilku grafik oscylujących wokół jednego tematu przewodniego. Pory roku to pierwszy, a zarazem do dziś najpopularniejszy cykl litografii stworzony przez Muchę. Temat przemijających pór roku doskonale nadaje się do personifikacji, co artysta uczynił idealnie uchwycając nastrój towarzyszący każdej z nich. Wiosna jest iście niewinna, po niej następuje duszne lato, bogata w owoce jesień, a cykl zamyka mroźna zima. Alfons Maria Mucha był jednym z czołowych przedstawicieli secesji i fin de siècle’u. Jego twórczość łączy w sobie zarówno tradycje bizantyjskie, jak i współczesne. Oprócz malowania dekoracji i plakatów oraz projektowania zaproszeń, Mucha tworzył także projekty graficzne na zamówienie. Były to m.in. plakaty reklamowe, kalendarze, karty dań, okładki, tytuły czasopism oraz etykiety butelek na wino (sic!).

Więcej informacji znajdziecie tu:

  1. Hodge S., Krótka historia sztuki, Alma Press, Warszawa 2018
  2. Beckett W., Historia malarstwa. Wędrówki po Historii sztuki Zachodu, Arkady, Warszawa 1995

Sardynia alias Atlantyda

Dokładnie miesiąc temu uczestniczyłam w degustacji win i lokalnych specjałów pochodzących z Sardynii. Wydarzenie to zostało zorganizowane przez Taste It All – wine & food promotion, Associazione APS Promo Eventi, Phoenix Ltd, a degustację win i masterclass prowadził Mariusz Kapczyński (portal Vinisfera.pl) wraz z Angelo Concasem, uznanym sommelierem z Sardynii.

sardinia-3552441_1920

foto: Pixabay

Z powodów niezależnych od organizatorów (w Warszawie odbywał się w tym samym czasie szczyt bliskowschodni, a część gości w nim uczestniczących zakwaterowano w Hotelu Regent, w którym miała miejsce degustacja, ponadto poruszanie się po mieście było bardzo utrudnione) rozpoczęcie Sardinian Table 2.0 opóźniło się o pół godziny. W związku z tym niestety nie spróbowałam wszystkich win. Za to udało mi się wysłuchać bardzo ciekawych opowieści o winiarskiej przeszłości wyspy, specyficznych kulinarnych rarytasach (m.in. casu marzu), przyrodzie, klimacie, długowieczności mieszkańców.

Sardynia jest jedną z największych wysp Morza Śródziemnego. Jej wybrzeża są skaliste, wysokie, przecięte kilkoma zatokami, z wieloma cyplami, wąskimi przesmykami, otoczone mniejszymi wysepkami. W ciągu roku mieszkańcy cieszą się słońcem przez prawie 300 dni, zimy są łagodne i deszczowe, a lata suche i gorące. Bardzo korzystny dla uprawy winorośli klimat wspomaga wiejący z północnego-zachodu Mistral, suchy i łagodny, dobrze „przewietrzający” krzewy wiatr. W książce Słupy Herkulesa Sergio Frau przedstawia hipotezę, zgodnie z którą to Sardynia może być mityczną Atlantydą. Monumentalne budowle i sztuka cywilizacji nuragijskiej przypominają bowiem, zdaniem autora, opisywaną przez Platona kulturę Atlantów.

sardinia-1960220_1920

foto: Pixabay

Kiedyś Sardynia kojarzona była z ciężkimi, słodkimi, wzmacnianymi winami produkowanymi masowo. W XX wieku rozpoczął się proces powolnych zmian. Rozpoczęto produkcję wytrawnych win białych, czerwonych i różowych. Obniżenie wydajności i zredukowanie liczby winnic zaowocowało zaś wyraźną poprawą jakości.

pane-carasau-3341818_1920

foto: Pixabay

Na Sardynii odnajdziemy tylko jedną apelację DOCG – Vermentino di Gallura. Vermentino jest wizytówką, flagowym winem wyspy. Może być zarówno lekkie i orzeźwiające, przeznaczone do szybkiej konsumpcji, jak i mocne, korzenne, z wyraźnymi nutami lokalnych przypraw i nadawać się do leżakowania. Wśród czerwonych odmian winorośli największą popularnością cieszy się natomiast cannonau (Hiszpanie utożsamiają ten szczep z garnachą, a Sardyńczycy uważają, że to ich własna, endemiczna odmiana. Oczywiście jedni i drudzy dysponują badaniami, które mogą to potwierdzić.). Wśród białych, rdzennych odmian na Sardynii spotkać możemy m.in. szczepy nuragus i nasco, a wśród czerwonych monica i bovale.

Z kilkunastu degustowanych win bardzo pozytywne wrażenie wywarły na mnie (w kolejności przypadkowej):

T’Amo (2017) będące kupażem odmian vermentino, moscato, nuragus oraz semidano, aromatyczne, a zarazem delikatne i harmonijne białe, wytrawne wino, które urzeka zapachem kwiatów lipy, żarnowca i płatków róży, na palecie mamy zaś intensywne cytrusowe uderzenie grejpfruta, cytryny w towarzystwie ananasa, papai i dojrzałej brzoskwini. Miłą niespodzianką była delikatna perlistość związana z obecnością niewielkiej ilości CO2 pochodzącego z fermentacji. Wino wyprodukowała Cantina di Mogoro.

T'amo2

foto: Cantina di Mogoro

Cavaliere Sardo (2015) wytworzone ze szczepu bovale (100%), to wino intensywnie rubinowe, z fioletowymi refleksami, uwodzi aromatami dojrzałych jeżyn, wiśni, ciemnych czereśni, jagód, dodatkowo wyczuwalne są nuty balsamiczne, zaletą są też wyraźne, dobrze ułożone taniny plus pikantne nuty kakao i tytoniu z aromatami drzewnymi i dymnym akcentem. Omawiane wino po fermentacji trwającej około 15 dni w temperaturze 26-28 ˚C trafia na rok do beczek z francuskiego dębu, kolejne osiem miesięcy spędza w stalowych zbiornikach, a następnie ponad miesiąc w butelce, dopiero po tym okresie trafia do sprzedaży. Sardyńskiego rycerza znaleźć można w portfolio Cantina di Mogoro.

cavalieresardo_2016

foto: Cantina di Mogoro

Sabbia (2017) to białe, wytrawne wino wyprodukowane w 100% z flagowego szczepu Sardynii, czyli vermentino. Znajdziemy tu orzeźwiający zapach morskiej bryzy, aromaty kwiatowe, głównie nuty rumiankowe, zioła, pieprz oraz mokre kamienie. To lekkie, świeże wino, o stosunkowo wysokiej kwasowości doskonale nadaje się do łączenia z owocami morza, sałatkami, lekkimi przekąskami.

sabbia

foto: Viticoltori Romangia

Żałuję, że nie udało mi się spróbować osławionej, wytwarzanej za pomocą metody podobnej do systemu solera, Vernaccii di Oristano. Zastanowiłabym się nad jedną rzeczą planując tego typu wydarzenie w przyszłości, może następnym razem udałoby się degustować najpierw wszystkie wina białe, a następnie czerwone? To bardzo ułatwiłoby ocenianie win.

sheep-384967_1920

foto: Pixabay

Więcej informacji znajdziecie tu:

The Oxford Companion To Wine, Jancis Robinson and Julia Harding, Fourth Edition, Oxford University Press, Oxford 2015

Wiedza o winie. Geografia wina. Stary świat Michał Bardel, Wojciech Gogoliński, t.2, Wydawnictwo Czas Wina sp. z o.o., Kraków 2018

Wino w malarstwie

Wino, medycyna, literatura, kinematografia i sztuka to tylko niektóre z moich pasji. O związkach literatury i dobieraniu wina do lektur piszę od czasu, gdy pojawiła się Seria z winnicą wydawnictwa Książkowe Klimaty na blogu Buk nocą (o książkach piszę tam już ponad cztery lata). O kinie, dokumentach związanych z winiarstwem, a także ciekawych filmach fabularnych z winem w tle mogliście przeczytać na Projekt Winnica we wcześniejszych wpisach. Związki medycyny i farmacji z winem przedstawiłam z kolei we wpisach: Wino a zdrowie część I i II oraz Historia farmacji i wino. Dziś chciałam zaprezentować wam moje ulubione obrazy, w których pojawiają się butelki, kieliszki, karafki oraz oczywiście napój ukochany przez winopijców.

Bachus, Caravaggio, lata 90. XVI w., 94 x 85 cm

15672679_1299352630088141_8816522796457252142_n

foto: Wikipedia

Dionizos vel Bachus bóg płodności, dzikiej natury, winnej latorośli i wina. To właśnie jemu zawdzięczamy odkrycie soku z winorośli. Narodził się z romansu Boga Zeusa ze śmiertelniczką – Semele, córką Kadmosa (twórcy alfabetu fenickiego). Oczywiście nie dane mu było szczęśliwe dzieciństwo. Zazdrosna żona Zeusa, Hera, dowiedziawszy się o niewierności męża płonąc ze złości przybrała ludzką postać i namówiła matkę Dionizosa, by ta zakwestionowała boskość Zeusa i zażądała stosownych dowodów. Zeus uległ namowom kochanki i pojawił się przed nią w swej prawdziwej postaci – ciskając pioruny. Kobieta zginęła na miejscu, Dionizosa uratował zaś ojciec. Umieścił sześciomiesięczny płód w swoim udzie. Gdy młody Bachus przyszedł na świat, Zeus oddał go pod opiekę nimf deszczu, na górze Nysa. Mściwa Hera nie zapomniała jednak o pięknym młodzieńcu, zesłała na niego obłęd. Z szaleństwa wyleczyła Dionizosa jego babka, matka bogów, Rea. Spójrzcie na obraz Caravaggia – Bachus, powstały w 1596 roku. Choć to jeden z pierwszych obrazów mistrza widać wyraźnie uwielbienie dla światłocienia i kontrastów. Technika przedstawiania silnych kontrastów tonalnych nazywana jest chiaroscuro. Stosował ją między innymi Masaccio, a później także Leonardo da Vinci i Rafael. Jednak wyjątkowo głębokie kontrasty mrocznych cieni i bardzo jasnego światła możemy odnaleźć w obrazach Caravaggia, a jego następców, korzystających obficie ze światłocienia na wzór swojego mistrza, zaczęto nazywać caravaggionistami. Na omawianym obrazie rozkoszne upojenie młodego boga wina przeciwstawione jest zgniliźnie owoców granatu, widać również robaczywe, zepsute jabłko. Młodość kontra starość. Światło versus mrok. Dobro kontra zło. Życie, a na drugim biegunie śmierć. Barokowi malarze lubowali się w takich fundamentalnych przeciwieństwach. Obraz znajduje się w Galerii Uffizi, we Florencji.

Bar w Folies-Bergère, Edouard Manet, 1882, 97 x 130 cm

Edouard_Manet_004

foto: Wikipedia

Bar w Folies-Bergère to ostatnie wielkie arcydzieło Maneta. Po raz kolejny mistrz udowadnia, że posiada niezwykłą umiejętność zamrażania na płótnie krótkiej, ulotnej chwili. Unieruchomił czas, ale także odrealnił przestrzeń. Spójrzcie na postać barmanki, smutną, zmęczoną kobietę, jednak pełną godności, mającą świadomość, że jest wyzyskiwana. Prawdopodobnie czuje się takim samym towarem jak wino na kontuarze i owoce na paterze. W lewym górnym rogu obrazu, ponad blaskiem elektrycznych lamp dostrzegamy odbite w lustrze zielone pantofelki akrobatki wykonującej sztuczki na trapezie. Wszystkie elementy poza barmanką i kontuarem widz ogląda zniekształcone, poprzez ich lustrzane odbicie. Widzimy między innymi przyjaciółki Maneta – Mery Laurent i Jeanne Demarsy. Jedna rzecz od razu powinna zwrócić naszą uwagę – brak wizerunku klienta, który na lustrzanym odbiciu sceny rozmawia z barmanką. To nie jest błąd autora czy nieznajomość zasad perspektywy, to my – widzowie zajęliśmy jego miejsce.

Śniadanie wioślarzy, Auguste Renoir, 1881, 130 x 175 cm

800px-Pierre-Auguste_Renoir_-_Le_Déjeuner_des_canotiers

foto: Wikipedia

Auguste Renoir często tematem swoich prac czynił przyjaciół i kochanki. Bardzo interesowali go ludzie. Przy czym nie zawsze to, co zobaczył i mu się podobało, znajdowało się później na obrazie. Chodziło bardziej o odtworzenie pewnego wrażenia, odczuć zmysłowych, blasku chwili, uczucia zadowolenia. Śniadanie wioślarzy to portret przyjaciół artysty na tarasie restauracji Fournasie, znajdującej się w wiosce Chatou. To był znakomity punkt wypadowy dla żeglujących po Sekwanie. Widzimy, jak grupa przyjaciół oddaje się urokowi dnia wolnego od pracy, panuje nastrój odprężenia, wino w kieliszkach, owoce na stole, niezobowiązujące konwersacje, piękna, słoneczna pogoda, po prostu leniwe letnie popołudnie zaklęte w płótnie Renoira.

Nocna kawiarnia, Vincent van Gogh, 1888, 72,4 x 92,1 cm

Vincent_Willem_van_Gogh_076

foto: Wikipedia

W 1888 roku van Gogh wprowadził się do pokoju przy Café de la Gare w Arles, gdzie mieszkał przez kilka miesięcy. W liście do brata napisał: „Dziś wieczorem, przy oświetleniu gazowym chyba zacznę malować wnętrze kawiarni, przy której mam pokój. Nazywa się to tutaj café de nuit i są otwarte całą noc. Schronienie mogą tu znaleźć ciemne typy, jeśli nie mają pieniędzy na nocleg albo są zbyt pijani, żeby ktoś ich przygarnął.” Malując ten obraz artysta wykorzystał technikę impastu. Jest ona niezwykle ekspresyjna, pozwala tworzyć szorstkie, grube powierzchnie, często twórcy zamiast pędzli dla lepszego efektu używają do nakładania farb noży (van Gogh wyciskał farby bezpośredni z tubki na płótno). Chociaż impast był używany przez Velázqueza, Rembrandta, Rubensa i Goyę to van Gogh był pierwszym, który stosował go na tak dużą skalę, nakładał farbę grubymi warstwami, by wyrazić wzburzenie i targające nim emocje. Ta technika w XIX wieku uznawana była za wulgarną, jej użycie utożsamiano z brakiem zdolności panowania nad środkami wyrazu i niechlujstwem. Dzięki zastosowaniu impastu widzimy ciemnoczerwone ściany kawiarni kontrastujące z żółtą podłogą i oświetleniem oraz z zielonym sufitem i suknem stołu bilardowego. Czterech mężczyzn i jedna kobieta siedzą przy stolikach, natomiast przy stole bilardowym van Gogh umieścił Josepha Ginoux, właściciela kawiarni. Obraz ten był bowiem formą zapłaty za wynajęcie pokoju.

Romantic Evening, Brent Heighton, 44 x 32 cm

Brent Heighton zajmuje się malarstwem od ponad trzydziestu lat, w poszukiwaniu inspiracji podróżował – do Francji, Holandii, Belgii, Grecji, zawsze w towarzystwie swoich pędzli i farb. Zimy spędza zwykle w swoim domu w Meksyku. Krótko pracował w branży reklamowej, ale konieczność przestrzegania ustalonych terminów i sztywnych reguł osłabiała jego kreatywność. Niemniej jednak dodatkowe zajęcie w agencji reklamowej pozwoliło mu na sfinansowanie studiów malarskich. Dziś maluje, prowadzi warsztaty, uczestniczy w licznych wystawach w Stanach Zjednoczonych. Romantic Evening to moja ulubiona kompozycja Brenta Heightona. Obraz przedstawia scenę spotkania dwojga kochanków w paryskiej kawiarni. Nieśpiesznie sączą czerwone wino, obserwują świat zewnętrzny przez witrynę kawiarni w oczekiwaniu na zamówiony posiłek. Możemy ich podglądać i domyślać się, o czym rozmawiają „siadając” na miejscu klienta, który właśnie pije kawę i zaraz zacznie przeglądać menu.

 

Więcej informacji znajdziecie tu:

  1. Hodge S., Krótka historia sztuki, Alma Press, Warszawa 2018, 205 i 213.
  2. Beckett W., Historia malarstwa. Wędrówki po Historii sztuki Zachodu, Arkady, Warszawa 1995, 177 i 288 oraz 298.

Alvi’s Drift i Kanonkop – blogerski obiad z winami z RPA

W chłodne, sobotnie popołudnie, 17 listopada 2018 roku, wybraliśmy się na daleki Wilanów (ja z moim ślubnym) do Dominiki Bień z bloga Nóż i Widelec w celu skonsumowania rarytasów przez nią przygotowanych, w towarzystwie win z RPA, dostarczonych przez Jerzego, autora Winneokolice, za które serdecznie dziękujemy importerowi KaapVino – Finest Wines of South Africa. W degustacji brała udział również blogerska para – Gosia i Michał z Enowersytet.pl oraz Agata, małżonka Jerzego.

Zanim przejdę do zachwalania dań i dopasowanych do nich win, w kilku zdaniach chciałam przedstawić winnice, których wina mieliśmy przyjemność degustować – Kanonkop i Alvi’s Drift.

1523490_741227135895987_723305266_o

foto: Alvi’s Drift FB page

Alvi’s Drift to rodzinna winnica znajdująca się w Breede River Valley pomiędzy miastami Worcester a Villiersdorp, należąca do familii Van der Merwe. Nazwa winnicy pochodzi od znajdującego się w pobliżu posiadłości mostu przecinającego rzekę Breede, zbudowanego przez Albertusa Viljoena Van der Merwe w 1928 roku. Alvi’s Drift znane jest przede wszystkim ze swojego zrównoważonego podejścia do uprawy winorośli, jakiekolwiek chemiczne interwencje ograniczone są do minimum, winogrodnicy używają naturalnego kompostu, owoce są zbierane ręcznie i poddawane wnikliwej selekcji. Uprawia się tu dziewiętnaście odmian winorośli między innymi chenin blanc, viognier, chardonnay, pinot noir, pinotage, merlot, cabernet sauvignion.

kanonkop

foto: Kanonkop  Wine Estate FB page

Kanonkop to posiadłość usytuowana na zboczach góry Simonsberg, w dystrykcie Stellenbosch, na zachodnim wybrzeżu Afryki. Obszar ten słynie przede wszystkim z doskonałych win czerwonych. Ubogie gleby, morskie wiatry powodują, że uprawiana tu winorośl daje wina bogate w owoce, aromaty, o głębokim kolorze i złożonej strukturze. Na zboczach Simonsberg idealne warunki do rozwoju znalazły cabernet sauvignon, merlot, pinotage, a z białych odmian – chenin blanc. Okręg Simonsberg bywa uznawany za odpowiednik kalifornijskiej Napa Valley.

Jako aperitif Jerzy zaproponował nam klasyczny szampański blend w wykonaniu południowoafrykańskim, czyli otrzymywany metoda tradycyjną (tutaj nazywaną méthode cap classique) Alvi’s Drift Thornlands, składający się z chardonnay i pinot noir (70/30). Blady, słomkowy kolor, delikatny i elegancki smak, w nosie typowe nuty świeżo wypiekanego chleba i słodkich biszkoptów, na palecie z kolei wyraźny aromat prażonych migdałów i orzechów włoskich, świeże i orzeźwiające wino idealne do spełniania toastów, co oczywiście uczyniliśmy, życząc sobie więcej przyjemnych spotkań w tym zacnym gronie.

20181117_145734-1

foto: archiwum własne

Dominika zaczęła kulinarny taniec serwując nam na przystawkę wariację na temat sałatki Cezar. Chrupiąca sałata rzymska ze znakomitym sosem opartym na majonezie i anchois z dodatkiem boczku i świeżą grzanką była idealnie dopasowana do kolejnego wina, czyli Alvi’s Drift CVC Reserve 2016. Muszę wyznać, że to wino zrobiło na mnie największe wrażenie, już sam aromat wprowadził mnie w błogi nastrój, w nosie dominuje bowiem viognier, a jest to odmiana o zniewalającym bukiecie aromatycznym (ktokolwiek zrobi kiedyś perfumy o tym zapachu będzie miał moją dozgonną wdzięczność). W omawianym winie znajdziemy także chardonnay i chenin blanc. Bardzo rozważnie użyta beczka, z czego 30% to nowy dąb francuski to też zaleta tego wina. Piękny, wpadający w złoty kolor, w nosie dominują aromaty brzoskwini i dojrzałych nektaryn, na palecie nuty śmietankowe i maślane wymieszane z wanilią i korzennymi przyprawami, takimi jak imbir i cynamon, bardzo bogata tekstura i złożoność, świetnie zbalansowana kwasowość, długi finisz. Fakt, że to wino zdobyło wiele medali na międzynarodowych konkursach wcale mnie nie dziwi.

IMG_6820

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Po wspaniałej przystawce nadszedł czas by rozsmakować się w kaczce ze śliwką z roesti. Pierwszy raz zjadłam calutką podaną kaczkę, łącznie ze skórką i miałam ochotę wciągnąć nawet kości, niech to świadczy o kunszcie kulinarnym Dominiki. Do tej potrawy Jurek podał Kanonkop Kadette Cape Blend 2016 i Alvi’s Drift Pinotage 2017. Moim zdaniem oba wina były świetne, ale do tego dania pasowała charakterem odmiana pinotage i wino stworzone w 100% z tej odmiany sprawdziło się idealnie w tym winno-kulinarnym połączeniu. Cape red blend to ogólne określenie czerwonych południowoafrykańskich win, gdzie rdzennej odmianie – pinotage towarzyszą odmiany ze starego świata takie jak merlot, cabernet sauvignon, cabernet franc w różnych proporcjach. Te właśnie odmiany odnajdziemy w Kanonkop Kadette. Wino ma głęboko rubinową barwę, w nosie dominują owoce, zarówno czerwone, jak i czarne. Dojrzałe maliny, jeżyny, czarna porzeczka, śliwka, aromaty dymu i drzewa oraz wanilii, goździków i gałki muszkatołowej, a w ustach smak mocno palonej kawy i ciemnej czekolady dają mocne, taniczne wino o przyjemnym finiszu.

IMG_6834

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Alvi’s Pinotage urzekło mnie z kolei łagodnymi, okrągłymi taninami, dobrą kwasowością i nutami śliwkowej marmolady, które idealnie skomponowały się z sosem śliwkowym towarzyszącym kaczce.

IMG_6838

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

Nawet nie zauważyliśmy, kiedy słoneczne, ale chłodne popołudnie zmieniło się w ciemny wieczór, a na stole znalazło się ostatnie z degustowanych win – Alvi’s Drift DF Cape Blend Reserve 2014 w towarzystwie steku z zielonym groszkiem oraz puddingiem z Yorkshire. Omawiane wino to blend pinotage z cabernet sauvignon, spędziło 22 miesiące w beczkach z francuskiego i amerykańskiego dębu, z czego jedną trzecią stanowiły nowe beczki. W nosie mamy aromaty czarnej porzeczki, dojrzałych jagód, śliwki, dymu i wanilii. Na palecie wyczuwałam ponadto delikatne nuty orzechów nerkowca. Wino jest dobrze ułożone, taniny wyjątkowo przyjemne, a finisz dość długi. Myślę, że gdybyśmy otworzyli je za dwa lata nadal wspaniale spełniałoby swoją rolę partnera do steku.

IMG_6848

foto: Dominika Bień, Nóż i Widelec

 

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Ten wspaniały dzień osłodził nam deser będący zwieńczeniem blogerskiego obiadu z winami z RPA. Dominika podała smakowite ciasto cytrynowo-makowe.

Cahors – Probus, pech i czarne wina

cahorssct2

foto: Clos Triguedina

Cahors AOC to część południowo-zachodniego regionu winiarskiego Francji. Winnice rozciągają się na przestrzeni około 4200 hektarów wokół urokliwego miasteczka Cahors (to około 40 wiosek po obu stronach rzeki Lot). Cahors apelację uzyskało w 1971 roku. Zgodnie z jej przepisami produkowane tu wina muszą zawierać, co najmniej 70% odmiany malbec (tutaj bywa nazywana cot), a zdarza się, że są produkowane z winogron wyłącznie tego szczepu, niekiedy zaś do kupażu dodawane są merlot oraz tannat. W tym regionie naturalnie uprawia się również białe odmiany winorośli – viognier, chenin blanc, chardonnay, jednak producenci nie mogą na etykiecie białych win używać apelacji Cahors, a swoje białe wina butelkują, jako Vin de Pays.

Cahors to niezwykle pechowy region. Cieszył się ogromną popularnością w XIX wieku za sprawą atramentowo czarnych, ciężkich i treściwych win, obejmował wówczas obszar prawie 60 tysięcy hektarów. Wina z Cahors były dobrze znane zwłaszcza w carskiej Rosji, stanowiły niegdyś podstawowe wino mszalne w cerkwi prawosławnej (kościoły zachodnie preferują wina mszalne białe, a wschodnie czerwone, ma to związek z kolorem puryfikaterzu, czyli materiału używanego do czyszczenia naczyń liturgicznych i palców celebransa, w kościołach zachodnich puryfikaterz jest biały, we wschodnich – czerwony). Niestety winnice dotknęła w XIX wieku klęska filoksery przywleczonej do Europy ze Stanów Zjednoczonych, a zniszczeń dopełniły potężne przymrozki, które miały miejsce w 1956 roku. Regionu nie oszczędziły również zmowy handlowe w Bordeaux, wszak wina z Cahors były zawsze ostatnie w kolejce do załadunku na statki. Wojna stuletnia przerwała zaś szlak handlowy, którym „czarne” wina docierały do Londynu.

cahorsct2

foto: Clos Triguedina

Klimat Cahors AOC jest ciepły, opadów mamy tu teoretycznie niewiele (niemniej jednak ryzyko wystąpienia mączniaka istnieje), gleby są dosyć zróżnicowane, zimy wprawdzie są chłodniejsze niż w Bordeaux, mimo to wina z Cahors są często bardziej skoncentrowane. Można powiedzieć, że Cahors malbekiem stoi, ale nie będzie to cała prawda, bo tu mamy do czynienia z niemalże 50 twarzami tej odmiany.

We wtorek miałam przyjemność uczestniczyć w degustacji organizowanej przez Stowarzyszenie Kobiety i Wino w ramach tegorocznej Jesieni Enologicznej – Masterclass Cahors. Spotkaliśmy się w WINSKY nad Wisłą by spróbować win z tradycyjnej, rodzinnej, tarasowej winnicy Clos Triguedina, tworzonych z pasją przez właściciela Jean-Luca Baldès’a. Degustację prowadziła przedstawicielka producenta, Charlotte Guerin. Obłędne dania przygotował zespół WINSKY, a genialne pomysły foodpairingowe zrodziły się w głowach Moniki Frendl i Andrzeja Daszkiewicza.

cahorsct3

foto: Clos Triguedina

Pierwsze, degustowane jako aperitif, wino, będące kupażem 50/50 viogniera i chardonnay niestety nie zachwyciło mnie obiecywanymi owocowymi aromatami i gruszkowym finiszem, zamiast tego już w nosie mocno wyczuwalny był alkohol, który następnie nieprzyjemnie rozgrzewał gardło. Z każdym kolejnym winem degustacja robiła się jednak ciekawsza. Jako drugi w kieliszku zagościł rasowy, stuprocentowy malbec, starzony jedynie w butelce, bez beczki, mocno owocowy, z pięknym fiołkowym aromatem, nutami eukaliptusa, żurawiny, wiśni w nosie, z łagodnymi, jak na tę odmianę taninami, dobrą kwasowością i przyjemnym finiszem. Widziałabym go chętnie w duecie z pizzą oraz makaronem bolognese, prosto i bez udziwnień. Nie wiem jak się sprawdził z tatarem, gdyż nie jadam surowego mięsa. Trzecie zestawienie winno-jedzeniowe to była prawdziwa petarda. Znakomity mariaż malbeca z merlotem (85/15) w towarzystwie dorsza i kiełbasy (odwaga się opłaciła), którym akompaniował gęsty sos pomidorowy. Wino ponownie niebeczkowane, mocno owocowe, o nieco większej głębi smaków i aromatów niż poprzednik. Duet numer cztery to mocno aromatyczny ser mahones z truflami i chrupiącą szałwią oraz wino będące kupażem malbeca, merlota i jednej z moich ulubionych odmian – tannatu (85/10/5). Solidne taniny, mnóstwo czarnych owoców, mocne beczkowe aromaty (rok w dębie zrobił swoje), tylko dobrze zbalansowane, potężne wino mogło udźwignąć taką potrawę. Ostatnim czerwonym winem wieczoru był Probus, stuprocentowy malbec, stworzony z winogron pochodzących z niemal stuletnich krzewów, wino spędziło 12 miesięcy w beczce, w tym 50% w nowym dębie, 30% w rocznych, a 20% w dwuletnich beczkach. Etykieta ta jest ukłonem w kierunku rzymskiego cesarza Probusa (panował w latach 276-282), który odtworzył winnice na terenach Cahors zniszczone przez poprzednika. Probus, będący prawdopodobnie synem ogrodnika Dalmacjusza, wykazywał żywe zainteresowanie nie tylko sprawami wojskowymi, ale również uprawianiem ziemi, w tym winogrodnictwem. Wino idealne do parowania z dziczyzną, co też uczyniono. Czarna porzeczka, śliwka, mocno wyczuwalne aromaty pochodzące z dębowej beczki, aksamitne taniny i dłuuuugi, przyjemny finisz – pycha. Kolację zakończyliśmy słodkim winem białym z odmiany chenin blanc, połączono tu późny zbiór (winogrona zbierano trzykrotnie, oczywiście ręcznie i wczesnym rankiem) i Botrytis cinerea, a samo wino było starzone w dębie przez 12 miesięcy. Złoty kolor, aromaty pigwy, miodu, brioszki plus zaskakująco wysoka kwasowość sprawiły, że wino nie było słodko-mdłe i dobrze komponowało się z pasztetem z kaczych wątróbek ukrytym pod galaretką z porto.

800px-Probus_Musei_Capitolini_MC493

foto: Popiersie cesarza Probusa

Na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednym winie produkowanym przez Jean-Luca Baldès’a, nowym „czarnym” winie z Cahors. Odtworzenie dawnego smaku malbeca, który cieszył się popularnością w XIX wieku jest możliwe dzięki zastosowaniu techniki podsuszania winogron przy użyciu specjalnych palet (patrz fotografia), a w nocy owoce są podgrzewane w tzw. prune ovens. W ten sposób uzyskuje się jeszcze większą koncentrację aromatów i smaków.

cahorsct

foto: Clos Triguedina

 

Lista degustowanych win i towarzyszących im dań przedstawiała się następująco:

1. Aperitif: Clos Triguedina Viognier – Chardonnay 2014

2. Malbec du Clos 2014

Tatar wołowy (Żółtko/Marynowane grzybki/Salsa z ogórka/Chilli/Aioli)

3. Petit Clos 2014

Dorsz z kiełbaską ‘Nduja (Chorizo/Pomidorki cherry/Mikro zioła)

4. Cuvee des Baldes 2013

Ser Mahones z truflą (Masło/Żółtko/Chrupiąca szałwia/Grzanka)

5. Probus 2007

Pie z dziczyzną (Warzywa korzenne/Grzyby/Bekon)

6. Dessert: Clos Triguedina Chenin 2015

Pate z kaczych wątróbek (Galaretka porto/Grzanka).

Baga – złote runo Portugalii

bairrada-2548726620

foto: Region winiarski Bairrada, źródło: Wines of Portugal

Baga to niezwykle kapryśna, późno dojrzewająca portugalska odmiana winorośli o małych owocach i grubej skórce, jednak dobrze i uważnie prowadzona daje czerwone wina – aksamitne, ale treściwe i mocno taniczne, o wysokiej kwasowości, które wymagają długiego dojrzewania w beczce. Udają się zwłaszcza w regionie Bairrada, położonym w środkowo-wschodniej Portugalii. Baga podbija również regiony Beiras i Dão.

Baga rodzi mało owoców, jest też niestety podatna na pleśń, a choć Bairrada to region o łagodnym klimacie z wpływami morskimi, mamy tu do czynienia z dużą ilością opadów. Winiarze, aby trochę przytemperować charakterny szczep w winach czerwonych często łączą go w kupaże, chociażby z inną, bardzo popularną w kraju odmianą, touriga nacional. I choć baga stwarza niekiedy problemy z okiełznaniem taniczności i wysokiej kwasowości wytwarzanych z niej win, zwłaszcza, jeśli owoce nie miały wystarczająco dużo słońca, to deszcze, jesienna wilgoć i chłodek powodują, że region Bairrada jest wymarzonym miejscem do wytwarzania wysokiej jakości win musujących.

Baga

foto: baga, źródło: Wikipedia

Wina musujące z odmiany baga, wytwarzane metodą tradycyjną (pamiętacie mój wcześniejszy tekst o metodach produkcji win musujących?) mają oczywiście na etykiecie określenie blanc de noir (to znane również z etykiet szampana sformułowanie mówiące o tym, że białe wino musujące otrzymano z ciemnych winogron). Wina te w nosie są mocno owocowe, z dominującym aromatem ciemnych jagód, wiśni, jeżyn, czarnej porzeczki, w ustach uderza wysoka kwasowość, nuty chlebowe (wino naturalnie dojrzewa ponad rok na osadzie), mi najbardziej odpowiadają w wersji brut.

1444856310_espumantebaga2011_2

foto: Marquês de Marialva Baga Blanc de Noir Brut, źródło: http://www.cantanhede.com

 

Równie ciekawa, jak sama odmiana baga, jest historia regionu Bairrada. W XVIII wieku winogrodnictwo na tym obszarze praktycznie przestało istnieć, za sprawą markiza de Pombala (właśc. Sebastião José de Carvalho e Melo), który nakazał wykarczowanie krzewów. Ciężkie, taniczne, mocno zabarwione czerwone wino ze szczepu baga używane było do fałszowania porto, to właśnie wzbudziło gniew ówczesnego ministra, nie oszczędził również krzewów bzu czarnego, które z tego samego powodu zniknęły z północy kraju. Na szczęście już po śmierci markiza winnice wróciły do regionu Bairrada, krzewy bzu niestety nie.

1445424697_marquesdemarialvagrandereserva2008_2

foto: Marquês de Marialva Grande Reserva 2008, źródło: http://www.cantanhede.com

 

Na wczorajszej degustacji Grand Tasting Wines of Portugal 2018, która odbyła się w Sali Kolumnowej Pałacu Prymasowskiego moje podniebienie oczarowała odmiana baga i to zarówno w czerwonym, jak i białym (wino musujące) wydaniu. Szczególną uwagę zwróciłam na Adega de Cantanhede, największego producenta z regionu Bairrada (40% tamtejszej produkcji win). Próbowałam znakomitego wina musującego Marquês de Marialva Baga Blanc de Noir Brut 2015 zrobionego w 100% z odmiany baga oraz czerwonego Marquês de Marialva Grande Reserva 2011, baga stanowi tu 50% kupażu z touriga nacional. Zaskakująca w tym winie była niesamowita owocowość (mimo 2011 roku!), wspaniałe, okrągłe taniny (chociaż wino spędziło sporo czasu w nowej beczce), stosunkowo wysoka kwasowość. Było to aksamitne, ciemnorubinowe, wyjątkowo dobrze zbalansowane wino. Pycha!

O historii regionu winiarskiego Bairrada przeczytałam w książce „Wiedza o winie. Geografia wina. Stary świat” Michał Bardel, Wojciech Gogoliński, t.2, Wydawnictwo Czas Wina sp. z o.o., Kraków 2018, 146-147.

 

Sauvage znaczy dziki

Jak zapewne się domyślacie ten wpis dotyczyć będzie sauvignon blanc, jednej z najpopularniejszych białych odmian winorośli na świecie, bardzo łatwo rozpoznawalnej ze względu na charakterystyczne nuty zapachowe. W aromatach przeważają akcenty ziołowe, świeżo ścięta trawa, agrest, szparagi, cytrusy, zielone jabłka, liście pokrzywy i czarnej porzeczki oraz tzw. „kocie siki”. W przypadku, gdy winiarz fermentuje lub dojrzewa wino w beczce odnotowujemy nuty waniliowe, a główne, rześkie aromaty są nieco przytłumione. Odmiana ta jest potomkinią savagnin oraz „matką” cabernet sauvignon.

wine-glass-2313885_1920

foto: Pixabay

W miniony czwartek, w przyjemnych okolicznościach przyrody, w zachwycającym Winsky Wine’n’Whisky Bar, spotkaliśmy się na zaproszenie Michała Misiora (Wine Trip Into Your Soul), aby degustować w ciemno sauvignon blanc pochodzące z różnych stron świata. W burzy mózgów uczestniczyli:

Monika Frendl z bloga Wine Guide (a zarazem właścicielka goszczącego nas zacnego przybytku),

Izabela Popko z bloga Raport z win/Wine Reporter,

Jerzy Moskała z bloga Winneokolice,

Paweł Grotowski z bloga PoWINOwaci,

Milena Stoch.

360px-Sauvignon_blanc_grapes

foto: Wikipedia, foto by Nathan.

Chociaż zabrakło nam klasycznych przedstawicieli sauvignon blanc z Doliny Loary (która prawdopodobnie jest ojczyzną tej odmiany, chodzi tu o rejon dzisiejszego Berry i Nivernais), czyli sancerre i pouilly fumé, nieobecne były także wina z Graves oraz Entre-Deux-Mers, to i tak większość win prezentowała bardzo dobry poziom.

Mój największy entuzjazm wzbudziły wina niemieckie. Pochodzące z Pfalz wino nr 2 (patrz lista poniżej) choć początkowo buchało w nozdrza aromatami kiszonej kapusty i kocich sików dało się po chwili ujarzmić waniliowej słodyczy, a kwasowość również utrzymywała się na przyzwoitym poziomie. Drugie, niedostępne w Polsce wino nr 4, pochodzące z Hesji Nadreńskiej, do degustacji przekazał Niemiecki Instytut Wina. Urzekło mnie mnogością zielonych nut, odnotowałam aromaty zielonej papryki, karczocha, szparagów, a także grillowanych warzyw. Dodatkowym plusem była delikatna perlistość omawianego wina.

IMG_20180830_200455_435

foto: degustowane wina, archiwum własne

Rozczarowaniem okazał się słoweński kupaż sauvignon blanc i pinot grigio (wino nr 3), który w nosie przyjemnie kusił aromatami kwiatowo-owocowymi, akacją i miodem z dodatkiem jeżyn, a w ustach smakował kalafiorem i niedojrzałymi morelami. Nieprzyjemne odczucia i smutek wzbudziły również wina z Argentyny i Chile (nr 5 i 6) smakujące trochę jak francuskie wina z najniższej półki. Może to tylko kwestia przypadku, wino z Chile wydawało się bowiem za bardzo zasiarkowane.

Na uwagę zasługują ponadto bardzo poprawne sauvignion z Friuli (wino nr 1), które sporo ciała oraz słodyczy dojrzałych owoców zawdzięczało przechowywaniu w beczce przez trzy miesiące, przy czym kwasowość jest tu na bardzo przyzwoitym poziomie oraz nowozelandzki klasyk z Marlborough (wino nr 7).

40413625_2143386192352452_6811273890380120064_o

foto: Ja i Milena już po zakończeniu degustacji.

Lista degustowanych win:

  1. Attems Sauvignon Blanc 2017 (Mielżyński) – 73 zł
  2. Schenk Siebert Sauvignon Blanc trocken 2014 (Pod Pretextem) – 49 zł
  3. Puklavec & Friends Sauvignon Blanc/Pinot Grigio 2017 (Auchan) – 19.99 zł
  4. Espenhof Sauvignon Blanc trocken 2016
  5. William Cole Albamar Sauvignon Blanc 2016 (Wine Avenue) – 34 zł
  6. Pulenta Estate Bodega La Flor Sauvignon Blanc 2017 (Wine Avenue) – 50 zł
  7. Sileni Estates Tahuna Sauvignon Blanc 2017 (Trezor Wines) – 49 zł

Filmowa sobota z winem #2

W poprzednim wpisie dotyczącym łączenia wina i filmów przedstawiłam swoje ulubione filmy dokumentalne związane z tematyka winiarską. Dziś postanowiłam zaproponować wam filmy fabularne, dla niektórych z nich piękne winnice są idealnym tłem, a życie bohaterów nieustannie krąży wokół wina i spraw z nim związanych. Wszystkie zaś łączy fakt, że wino występuje tu w znacznych ilościach. Tradycyjnie zachęcam was do podawania własnych propozycji filmowych w komentarzach.

Nasz najlepszy rok (2017)

nasz-najlepszy-rok-w-iext52395378

Opowieść o pięknej rodzinnej winnicy, położonej w sercu Burgundii i odwiecznym międzypokoleniowym konflikcie. Jean, po kłótni z ojcem opuszcza rodzinną winnicę, wraca po dziesięciu latach, gdy jego ojciec jest bliski odejścia do lepszego świata, co zresztą następuje w pierwszych scenach filmu. Jean wraz z młodszym bratem i siostrą muszą zdecydować, co dalej zrobić z rodzinną ziemią i winnicą, jak podzielić spadek. Czy sprzedać biznes, tak, aby każde z trojga rodzeństwa mogło pójść własną drogą czy może kontynuować tradycję i produkować wino? Kto ma objąć stery w przedsiębiorstwie? Czas na podjęcie decyzji to tytułowy rok między jednym a drugim winobraniem. Sytuację Jeana komplikuje fakt, że założył on winnicę po drugiej stronie globu, w Australii, ma tam rodzinę i własne problemy do rozwiązania. Juliette próbuje szefować winnicy, ona jedyna ma ku temu predyspozycje (i ostatecznie to właśnie ona będzie kierować rodzinnym biznesem). Najmłodszy, Jérémie, uzależniony od władczego teścia chce się uwolnić od wpływów rodziny żony i zacząć sam podejmować decyzje. Bardzo przyjemny film, a dodatkowym atutem są piękne zdjęcia i możliwość poznania przez widza specyfiki pracy w winnicy.

Paryż może poczekać (2016)

paris

Zaniedbywana żona sławnego producenta filmowego wyrusza prosto z Festiwalu Filmowego w Cann do Paryża w towarzystwie partnera biznesowego męża. Zamiast dotrzeć tam w kilka godzin spędza w drodze z czarującym Jaquesem dwa dni, zajadając się przysmakami kuchni francuskiej i popijając wyborne wina między innymi z apelacji Condreiu, Côte-Rôtie, Hermitage oraz Châteauneuf-du-Pape, od czasu do czasu zaliczając wizytę w muzeum, bądź oglądając katedrę, rzymski akwedukt lub inny zabytek architektoniczny. Podróż ta wprowadzi trochę emocji, życia, czaru, chaosu i szczyptę romansu w życie Anne (w tej roli wiecznie młoda i atrakcyjna Diane Lane), pozwoli jej znów poczuć się piękną i adorowaną. Jaques (Arnaud Viard) przekona się z kolei, że istnieją kobiety odporne na jego urok osobisty. Takie, przy których nie wystarczy zręcznie żonglować dobrze znanymi chwytami, a należy się mocno nagimnastykować, żeby zdobyć uznanie. I tylko mąż Anne (Alec Baldwin) ma tu niewiele do zagrania, pojawia się w zaledwie kilku scenach. Może to i dobrze, bo mam wrażenie, że uciekł z planu filmowego ze sporą ilością zgromadzonego tam wysokokalorycznego jedzenia. A jeśli już o pysznym jedzeniu mowa to nie oglądajcie tego filmu z pustym żołądkiem, chyba, że chcecie zdobyć złotą odznakę wymiatacza lodówkowego.

Wino na medal (2008)

winnamedal

Słynna Degustacja Paryska z 1976 roku przedstawiona, jako romantyczny pojedynek Dawida (Kalifornia) z Goliatem (Francja). Wino na medal to oparty na faktach fabularyzowany dokument, który przedstawia kulisy tego wielkiego wydarzenia w winiarskim świecie. Jak to się stało, że mały amerykański producent pokonał tuzów francuskiego winiarstwa? Oczywiście nie wyglądało to, tak jak w filmie. Degustacja nie odbywała się na wsi, pod chmurką, lecz w hotelu Intercontinental. Nie wszyscy sędziowie przyznali Chateau Montalena pierwszeństwo, niemniej jednak zwycięstwo Kalifornii pobudziło Francuzów do wprowadzenia ożywczych zmian w skostniałych metodach produkcji win. Być może jednym ze skutków tego wydarzenia było rozpoczęcie współpracy Roberta Mondaviego z Philippe de Rothschildem. Z pewnością słyszeliście o Opus One.  PS Najbardziej szokuje w filmie hipisowska peruka Chris’a Pine’a, prawdziwy koszmar dla estetów.

Party (2017)

party

Znakomita farsa z życia brytyjskiej inteligencji, przepełniona czarnym humorem, obnaża hipokryzję polityków, którzy dorwawszy się do koryta szybko pozbywają się niewygodnych poglądów, odrzucają wszelkie zasady, łącznie z moralnością. Janet (w tej roli jedna z moich ukochanych aktorek – Kristin Scott-Thomas) właśnie awansowała na ministrę zdrowia i chce podzielić się swoim sukcesem z garstką przyjaciół. Zaprasza ich więc na tytułowe Party. Wśród gości zobaczymy nieustannie ironizującą, kipiącą sarkazmem April (świetna Patricia Clarkson) i jej męża Gottfrieda (Bruno Ganz), zwolennika naturoterapii i medycyny alternatywnej, parę wyzwolonych lesbijek – Marthę (Cherry Jones) oraz jej o kilkanaście lat młodszą partnerkę Jinny (Emily Mortimer), a także dziwnie podenerwowanego bankiera Toma (Cillian Murphy – na niego można patrzeć godzinami i wcale nie musi się odzywać), który zaczyna imprezę od wciągnięcia kreski kokainy w toalecie. Tymczasem mąż gospodyni, Bill (w tej roli Timothy Spall), zdaje się kompletnie niezainteresowany całą sytuacją. Siedzi osowiały na środku salonu i popija czerwone wino, a w pewnej chwili, gdy wszyscy dzierżą w dłoniach kieliszki z szampanem i przygotowują się do toastu, postanawia coś ogłosić…Deklaracja Billa powoduje lawinę nieprawdopodobnych wydarzeń i obnaża najgorsze cechy, zarówno gospodyni, jak i jej gości. Reżyserka podjęła genialną decyzję by film nakręcić, jako obraz czarno-biały, brak kolorów uwypukla bowiem znakomitą grę aktorską.

Ostatnie prosecco hrabiego Ancillotto (2017)

proseccohrabiego

Sprawnie skonstruowany kryminał bazujący na znanym wszystkim schemacie. Pocieszny i gapowaty inspektor Stucky (Giuseppe Battiston) zostaje oddelegowany na prowincję, aby zbadać sprawę śmierci hrabiego Desiderio Ancillotto, właściciela winnicy (w tej roli rewelacyjny Rade Šerbedžija). Nie ma wątpliwości, że było to samobójstwo, śledztwo zostaje wkrótce umorzone. Tymczasem w małej miejscowości zaczynają się dziać dziwne rzeczy, ginie właściciel cementowni, a później kolejni prominentni mieszkańcy mający z nim powiązania. Czy to zemsta hrabiego zza grobu? Wszystko to podane w pięknych okolicznościach przyrody, weneckie wzgórza Conegliano i Valdobbiadene to wdzięczny plan filmowy. No i oczywiście lejące się hektolitrami wyborne prosecco, film może nie najwyższych lotów, ale nie sposób odmówić mu uroku.

Dobry rok (2006)

dobryrok

Urokliwa Prowansja plus duet Ridley Scott i Russell Crowe, to wystarczy, żeby stworzyć kinowy hit. Max Skinner (Crowe) dziedziczy po dziadku posiadłość i winnicę w Prowansji (też bym chciała mieć takiego dziadka, może w Toskanii?). Początkowo nie ma zamiaru zagłębiać się w meandry winiarskiego świata tylko szybko sprzedać spadek i wrócić do swojego miejskiego życia, giełdy, wielkich pieniędzy, romansów. Jednak pobyt w domu, w którym jako dziecko spędzał prawie każde wakacje budzi w nim bliżej nieokreślone ciepłe uczucia i nakazuje zwolnić, zacząć cieszyć się życiem. Wielu ten film zachwyca, ja mam problem z odtwórcą głównej roli. Wiem, że Russell Crowe to wybitny, niezwykle utalentowany aktor, ale jego zapędy bokserskie względem partnerek powodują, że jakoś nie lubię polecać filmów, w których występuje (to samo mam zresztą z Melem Gibsonem i Seanem Pennem). Podobną atmosferę ma Pod słońcem Toskanii (to zresztą film oparty na faktach), ale tam nie ma spadku i winnicy, więc nie wpisuje się w tematykę tego posta (za to jest znowu Diane Lane).

Historia farmacji i wino

 

Pamiętacie wpis o winach leczniczych w dawnej recepturze aptecznej? Postanowiłam kolejny raz sięgnąć do znakomitych publikacji prof. dr hab. Zbigniewa Beli i zgłębić temat zastosowania wina do celów farmaceutycznych. Galony białych francuskich win, win reńskich, jak również słodkiej Malagi stanowiły niegdyś tak samo naturalny składnik wyposażenia aptecznego jak leki, materiały opatrunkowe, surowce roślinne oraz wszelkie sprzęty konieczne do sporządzania produktów leczniczych.

wine-glass-951312_1920

foto: Pixabay

Wino w aptekarstwie stosowane było zarówno w technologii postaci leku, jak i jako lek, bądź jego składnik. Służyło między innymi do maceracji roślinnych surowców leczniczych, ich płukania, często surowce roślinne gotowano w winie, zarabiano też nim suche składniki mieszanek leczniczych, a niektóre leki rozpuszczano w winie, aby ułatwić ich zażycie.

W Farmakopei florenckiej (1550) znajdziemy zalecenia dotyczące między innymi płukania w winie dżdżownic przed sporządzeniem z nich oleju leczniczego, Farmakopea austriacka (1770) zaleca na przykład płukanie wilczej wątroby w winie, a następnie suszenie jej w piekarniku. Pochodzący z I wieku p.n.e. zbiór pism Aulusa Corneliusa Celsusa O lecznictwie ksiąg ośmioro zawiera liczne przykłady gotowania w winie surowców roślinnych, ich maceracji oraz zarabiania winem suchych składników leku, a także rozdrabniania i rozpuszczania leków w winie. Podobnie zresztą jak wyżej wymienione farmakopee.

 

pharmacy-1507122_1920

foto: Pixabay

Jednym z ciekawych przykładów zarabiania winem sproszkowanych substancji są kołaczyki powstające poprzez rozcieranie suchych składników, na ogół pochodzenia mineralnego z nietłustym płynem – octem lub winem. Później, przed użyciem, ponownie rozrabiano kołaczyk płynem, którym był uprzednio zarabiany, a następnie przykładało się go na chore miejsce. Gojono w ten sposób i łączono świeże rany, leczono hemoroidy oraz owrzodzenia uszu, nosa oraz miejsc intymnych.

Jako środki przeciwbólowe i nasenne Celsus zalecał tzw. kęski. Były to przykłady preparatów powstałych przez rozpuszczanie/zarobienie leku w winie, właśnie po to, by ułatwić jego zażycie. Jeśli pacjentka cierpiała z powodu bezsenności na skutek bólu macicy stosowano wówczas rozpuszczany w winie kęsek składający się z szafranu, anyżu, mirry, opium i cykuty w odpowiednich proporcjach.

pharmacy-2532656_1920

foto: Pixabay

Wino jako lek stosowane było między innymi do hamowania krwawień, jako preparat goryczkowy, przeczyszczający, jako odtrutka na wszelkie trucizny, na wzmocnienie w połogu. Osobną kategorię preparatów stanowiły wina lecznicze. Alkohol zawarty w winie sprawiał, że łatwiej było ekstrahować cenne substancje lecznicze z surowców roślinnych, dodatkową zaletą był przyjemny smak i aromat takich winnych lekarstw. Poza tym takie leki były stosunkowo trwałe. W zależności od tego, do czego miało służyć dane wino lecznicze w recepturze stosowano odpowiednie wino spokojne. I tak do win leczniczych o działaniu wzmacniającym i ściągającym używano win czerwonych, a do preparatów o działaniu moczopędnym lub takich, które zawierały alkaloidy używano win białych.

Wzmianki o winach leczniczych znajdujemy u Pliniusza, Teofrasta, czy Dioskoridesa. W średniowieczu przepisy na wina lecznicze znajdziemy między innymi w traktacie Liber de vinis Arnalda de Villanovy. Warto wspomnieć również o Sekretach Aleksego z Piemontu. W tym zbiorze przepisy na wina lecznicze podzielone są na trzy grupy:

O winach z ziół i do czego które służy,

O winach lekarskich z rzeczami wonnymi przyprawnych,

O winach lekarskich, co je Hipokrasem zową.

Od XVIII wieku do pierwszej połowy XX wieku bardzo popularne były wina lecznicze wykonywane na bazie surowców sprowadzanych z zagranicy, takich jak kora chinowa, pnącze tojowca kondurango, korzeń ipekakuany, liście tytoniu, drewno gwajakowe i kora szakłaka amerykańskiego.

purple-grapes-553464_1920

foto: Pixabay

W lecznictwie stosowano także kamień winny, czyli winian sodowo-potasowy. W dawnych lekospisach zalecany był zwłaszcza młodym osobom na „przekrwienie głowy i klatki piersiowej”, a także na gorączkę, zaparcia, jako środek przeciw hemoroidom. Stosowano go również w maści na świerzb oraz do leczenia innych zmian dermatologicznych.

Więcej informacji znajdziecie tu:

Bela Z. Materiały do historii stosowania wina w farmacji. Historia farm., 2009, 12(65), 853-865.

Wino a zdrowie, część II

red-wine-2409301_1920

foto: Pixabay

W poprzedniej części „Wino a zdrowie” przedstawiłam informacje o biodostępności polifenoli zawartych w czerwonym winie, a także o ich wiązaniu z różnymi biologicznie czynnymi białkami występującymi w organizmie. W tym wpisie skupimy się natomiast na ewentualnej roli związków flawonoidowych zawartych w czerwonym winie w prewencji konkretnych schorzeń.

Liczne badania wskazują, że picie umiarkowanych ilości czerwonego wina przez osoby starsze zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych. Na taki efekt ma wpływ wiele czynników, flawonoidy poprawiają właściwości śródbłonka naczyń krwionośnych, prawdopodobnie obniżają absorpcję LDL, zapobiegają agregacji płytek, obniżają ciśnienie krwi. Niemniej jednak, w co najmniej dwóch niezależnych badaniach wskazano brak zależności między spożywaniem wina a poziomem LDL, HDL czy cholesterolu całkowitego.

vine-1537315_1920

foto: Pixabay

Wiemy, że jedną z możliwych przyczyn miażdżycy jest występowanie przewlekłego stanu zapalnego. Chociaż mechanizmy odpowiedzialne za przeciwzapalne właściwości flawonoidów nie zostały do końca wyjaśnione podejrzewa się, że związki te mają wpływ na przemiany kwasu arachidonowego i hamują syntezę niektórych eikozanoidów. Niektóre z flawonoidów rzeczywiście potrafią blokować zarówno cyklooksygenazę, jak i 5-lipooksygenazę. Jedne z najnowszych badań wskazują na możliwość wpływu związków flawonoidowych na poziom tlenku azotu, co prawdopodobnie stanowi jeden z mechanizmów odpowiedzialnych za hamowanie agregacji płytek (flawonoidy zmieniają ponadto właściwości błon komórkowych, działają bezpośrednio na receptory komórkowe oraz enzymy i białka sygnałowe).

eat-805942_1920

foto: Pixabay

W literaturze naukowej opisano już wiele prawdopodobnych antykancerogennych mechanizmów działania związków flawonoidowych. Antocyjany mogą na przykład wpływać zarówno na białka, jak i bezpośrednio na enzymy związane z hamowaniem procesu karcynogenezy. Udowodniono chociażby, że niektóre flawonoidy modulują receptor dla płytkopochodnego czynnika wzrostu. Metaanalizy i badania (głównie in vitro) wskazują na działanie prewencyjne spożywania umiarkowanych ilości wina w przypadku m.in. nowotworów jelita grubego, raka nerki, raka płuc, raka kolczystokomórkowego jamy ustnej oraz nowotworów prostaty.

wine-504494_1920

foto: Pixabay

W poprzedniej części pisałam o wpływie polifenoli na aktywność enzymów (w tym również trawiennych) i związanym z tym prawdopodobnym działaniu prewencyjnym omawianych związków w otyłości. Niektóre dimery, trimery i tetramery procyjanidyn pochodzące z czerwonego wina obniżają absorpcję cholesterolu i kwasów żółciowych w adipocytach. Flawonoidy mogą wpływać bezpośrednio na lipazy i tym samym regulować katabolizm tłuszczów. Polifenole zawarte w diecie mogą ponadto regulować działanie kinazy aktywowanej 5’AMP (AMPK). To z kolei prowadzi do zahamowania glukoneogenezy w wątrobie, stymuluje transport glukozy do mięśni i komórek tkanki tłuszczowej, powoduje obniżenie poziomu glukozy we krwi oraz lipidów w wątrobie oraz zwiększa wrażliwość tkanek na insulinę.

Opisywany wyżej mechanizm aktywacji AMPK jest również przykładem potencjalnego korzystnego oddziaływania polifenoli zawartych w czerwonym winie u chorych cierpiących na cukrzycę. W badaniach in vitro udowodniono ponadto, że związki flawonoidowe są silnymi inhibitorami α-amylazy i α-glukozydazy, czyli enzymów kluczowych dla metabolizmu węglowodanów. Zaobserwowano także zahamowanie wchłaniania glukozy w jelitach poprzez inhibicję SGLT1 przez flawonoidy (SGLT1 to sodozależny białkowy transporter glukozy; tego typu transportery znajdują się głównie w jelicie).

 

wine-1585337_1920

foto: Pixabay

Coraz więcej badań wskazuje na to, że związki flawonoidowe poprawiają funkcje poznawcze, jak również wykazują działanie neuroprotekcyjne, co ma ogromne znaczenie w prewencji choroby Parkinsona czy choroby Alzheimera. Mechanizm tego typu działań próbowano zidentyfikować używając specjalnie wyhodowanych komórek mysiego hipokampu, pochodzących z linii HT-22 oraz neuronów korowych. Zaobserwowano, że możliwe są trzy rodzaje działań neuroprotekcyjnych flawonoidów – mogą zwiększać poziom wewnątrzkomórkowego glutationu, obniżać bezpośrednio ilość reaktywnych form tlenu oraz zapobiegać napływowi jonów wapnia do komórki. Niestety powyższe badania przeprowadzono korzystając z wolnych form flawonoidów (a te w organizmie ulegają metabolizmowi). Chociaż zaobserwowano, że niektóre związki flawonoidowe i ich metabolity są w stanie pokonać barierę krew-mózg to większość tego typu substancji ulega glukuronidacji i nie jest w stanie przenikać do mózgu. Co więcej, eksperymenty te dotyczyły „czystych” związków flawonoidowych, a nie wina. Badania próbujące ustalić związek umiarkowanej konsumpcji (3-4 kieliszki/dzień) czerwonego wina z poprawą funkcji poznawczych przeprowadzono na grupie ochotników w Holandii. Wyniki nie są jednak jednoznaczne. Niektórzy badacze są zdania, że hipotezy o działaniu antyoksydacyjnym flawonoidów może dowodzić utrzymywanie się tych właściwości w przypadku konsumpcji wina bezalkoholowego.

laboratory-2815642_1920

foto: Pixabay

Flawonoidy zawarte w czerwonym winie wykazują szerokie działanie prewencyjne, w szczególności w odniesieniu do chorób sercowo-naczyniowych, niektórych nowotworów, otyłości, cukrzycy oraz chorób neurodegeneracyjnych. Niedostateczna ilość badań in vivo powoduje jednak, że nie możemy jasno opowiedzieć się za wyraźnym prozdrowotnym wpływem wina na organizm ludzki. Ilość zmiennych, które musimy brać pod uwagę analizując działanie związków flawonoidowych obecnych w winie na poszczególne tkanki i organy, powoduje, że powinniśmy wszelkie informacje dotyczące właściwości prozdrowotnych wina traktować z odpowiednim dystansem. Warto się także zastanowić nad ewentualnymi skutkami kumulacji w tkankach i komórkach substancji zawartych w czerwonym winie w przypadku przewlekłej konsumpcji. To kolejny obszar badań, w którym nadal istnieje wiele znaków zapytania.

A może zamiast szukać pretekstów należy delektować się kieliszkiem dobrego wina, bez dorabiania do tego ideologii? Wszak od dawna wiemy, że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną. Na zdrowie!

caps-977500_1920

foto: Pixabay

Więcej informacji znajdziecie tu:

  1. Fernandes, I. et al. Wine Flavonoids in Health and Disease Prevention. Molecules 2017, 22, 292; doi:10.3390/molecules22020292.
  2. German, J.B.; Walzem, R.L. The health benefits of wine. Annu Rev. Nutr. 2000, 20, 561-593 [PubMed].
  3. Ruf, J.C. Overview of epidemiological studiem on wine, health and mortality. Drugs Exp. Clin. Res. 2003, 29, 173-179 [PubMed].
  4. Apostolidou, C. et al. Cardiovascular risk and benefits from antioxidant dietary intervention with red wine in asymptomatic hypercholesterolemics. Clin Nutr ESPEN. 2015, 10(6):e224-e233. doi: 10.1016/j.clnesp.2015.08.001. Epub 2015 Nov 14 [PubMed].
  5. Sparwel, J. et al. Differential effects of red and white wines on inhibition of the platelet-derived growth factor receptor: impact of the mash fermentation. Cardiovasc Res. 2009, 81(4):758-70. doi: 10.1093/cvr/cvn340. Epub 2008 Dec 11 [PubMed].
  6. Magier Z., Jarzyna R. Rola transporterów glukozy w regulacji metabolizmu człowieka. Postępy Biochemii 2013, 59(1), 70-82.
  7. Pikuła M i wsp. Komórki macierzyste i czynniki wzrostu w gojeniu ran. Postępy Hig. Med. Dośw., 2015, 69, 874-885.